11-letni Jake Chambers doświadcza wizji związanych z Człowiekiem w Czerni, który stara się zniszczyć Wieżę i sprowadzić ruinę na Wszechświat, podczas gdy Rewolwerowiec sprzeciwia się mu. Jednak matka, ojczym i psychiatrzy Jake'a uznają je za sny wynikające z traumy po śmierci ojca rok wcześniej. W jego mieszkaniu w Nowym Jorku grupa pracowników z domniemanego zakładu psychiatrycznego oferuje Jake'owi rehabilitację; rozpoznając ich w swoich wizjach jako potwory noszące ludzką skórę, ucieka przed robotnikami, którzy go ścigają. Jake tropi opuszczony dom z jednej ze swoich wizji, w której odkrywa zaawansowany technologicznie portal, który prowadzi do postapokaliptycznego świata zwanego Światem Pośrednim..

Wyobraź sobie, że ktoś opowiedział całą Grę o Tron w jednym filmie, który trwał zaledwie półtorej godziny, a następnie wyciął 99% historii. :(

Pola Kowalczyk

Prawdę mówiąc, choć nie straszne, nigdy nie byłem fanem książek o Mrocznej Wieży, czytałem 5/7 i chociaż jestem wielkim fanem Stephena Kinga, nigdy nie mogłem się do nich dostać. Po usłyszeniu, że Mroczna wieża została zamieniona w film fabularny, byłem jednak bardzo podekscytowany, dopóki nie usłyszałem castingu… dopóki nie zobaczyłem scenarzysty…… i dopóki nie zobaczyłem zwiastuna. Moje oczekiwania rozpadły się i czułem się tak źle dla prawdziwych fanów serii. Mroczna Wieża nie tylko nie jest lojalna, ale jeszcze nigdy nie widziałem czegoś, co tak zaciekle otacza Hollywood. Rozbijmy to. Mamy mrocznego bohatera (który dzierży nie mniej Excalibur) kontra charyzmatycznego złoczyńcę. Dobry facet chroni dziecko, które jest kluczem do wszystkiego, a zły facet ma mnóstwo potwornych stworów do wykonania jego rozkazów? Brzmi nawet zdalnie oryginalnie? Dodaj do tego wszystkie swoje zwykłe klisze, hollywoodzkie tropy i 90-minutowy czas pracy, a otrzymasz siedem książkowych epopei, skompresowanych nie do uwierzenia i posmarowanych filmowym „Magic” Chciałem to polubić, chciałem się mylić, ale to największy bałagan od czasu Death Note (2017) Dobro: McConaughey jest świetny Złe: Nawet w najmniejszym stopniu lojalny wobec książek Zbyt „Hollywood” Bardzo antyklimatyczna

dr Łucja Jakubowska

Tak, ma postacie nazwane na cześć postaci z książek. Tak, jest Wieża, złoczyńca i chłopiec. I na tym kończą się JAKIEKOLWIEK podobieństwa. Mógłbym narzekać i zachwycać się całkowitym brakiem Eddiego, Susannah czy Oya. Mógłbym narzekać na całkowitą zmianę dynamiki między ostatnim z linii Eld a chłopcem, który powiedział „Idź więc. Są inne światy niż te”. Mógłbym wspomnieć o pomijaniu WSZYSTKICH książek i braniu na początku końca (co wcale nie jest końcem). To wszystko i jeszcze więcej. Ale marnowałbym oddech. Zamiast tego zignoruję materiał źródłowy – tak jak najwyraźniej zrobili to scenarzyści – i powiem, że sceny akcji były pospieszne, aktorstwo było bardziej płaskie niż płaskie, a ilość deus ex machina pokazywana w każdej możliwej scenie była zapierająca dech w piersiach arogancka. Nie możesz wymyślić dobrego sposobu rozwiązania konfliktu? Spokojnie, brama lub dwie ze światłami stroboskopowymi! Nie oczekuję, że ktoś weźmie fabułę z siedmiu książek i zapakuje ją w jeden film. Ale całkowite zignorowanie wszystkich materiałów źródłowych i po prostu sklecenie czegoś niezwiązanego ze sobą jest niewybaczalne, zwłaszcza w przypadku historii tak napędzanej przez fanów i notorycznie złożonej, jak ta. Fani Kinga nigdy nie zadowolą się próbą połowiczną, jeśli chodzi o jego dzieło – a to nawet nie próbowało osiągnąć połowy. Niejasne aluzje (reklama mówiącego szopa zamiast Oy? Naprawdę?) i skinienia głową („thankee-sai”) nie uspokoją nas, tylko nas rozwścieczą. A tak przy okazji, są całkowicie zagubieni w każdym, kto nie jest wściekły. Jakkolwiek kryminalne jest przyklejenie tej rzeczy etykietki DT, a potem wmawianie ludziom, że to tylko kolejna iteracja historii, równie zbrodnicze jest umieszczanie Idrisa w roli, w której jest całkowicie niedopasowany; równie kryminalny, by umieścić McConna w jednym, w którym ogranicza się do śliskich, złych jednolinijek i wielkich uśmiechów. Obaj ci mężczyźni mają O wiele większy potencjał niż pokazano tutaj, a brak historii trzymał ich na boleśnie krótkich smyczach. Oglądanie tego było jak podpalanie lontu w M-80 i wyrzucanie go do kosza na śmieci... tylko po to, żeby się skończył. Rozlega się mały huk, kłębek gryzącego dymu i to wszystko. Żadnych wspaniałych eksplozji i pokazów świetlnych. Tylko... rozczarowanie i ostry zapach porażki i dziura w portfelu, w której kiedyś były pieniądze.

Kalina Błaszczyk

Jeśli o mnie chodzi, nie ma jeszcze filmu Dark Tower.

Dawid Tomaszewski

Zwiastun

Podobne filmy