OPOWIEŚĆ O MIŁOŚCI I CIEMNOŚCI, oparta na międzynarodowym bestsellerze Amosa Oza, jest historią jego młodości, osadzoną na tle końca brytyjskiego mandatu dla Palestyny ​​i wczesnych lat Państwa Izrael. Film szczegółowo opisuje relacje młodego człowieka z matką i jego początki jako pisarza, jednocześnie przyglądając się temu, co dzieje się, gdy historie, które opowiadamy, stają się historiami, którymi żyjemy.

Jeśli chodzi o filmy inspirowane książkami, uważam, że dyskusje o tym, czy książka była „lepsza” (czy nie) niż film, są daremne. Nie uważam też, by filmy „wierne” książkom, które je zainspirowały, były cnotą niezbędną dla tej kategorii. Literatura i kino to bardzo różne formy sztuki. Tworzą emocje i wywołują myśli, każdy na bardzo różne sposoby. Nawet jeśli słowa w sztuce Szekspira czy w powieści Tołstoja są takie same, jak w inspirowanym nimi filmie, emocje pochodzą z innego miejsca dla czytelników, widzów teatralnych i kinowych. Jakoś łatwiej jest mi uniknąć tego rodzaju dyskusji w przypadku bardzo ambitnego projektu, który za swój debiut reżyserski podjęła znana już aktorka Natalie Portman, ponieważ nie czytałem (jeszcze) wspomnień Amosa Oza które noszą tę samą nazwę – „Ujęcie miłości i ciemności”. Z tego, co otrzymuję od krytyków i przyjaciół, którzy przeczytali tę książkę, Portman wybrał z bardzo bogatych i złożonych wspomnień dotyczących pierwszych piętnastu lat życia urodzonego w Jerozolimie Amosa Oza jeden konkretny wątek z osobistym akcentem na temat relacji między chłopca i jego matkę, i skupili się na tym filmie. To mógł być dobry wybór, ponieważ zmiana perspektywy i odszyfrowanie charakteru młodej kobiety, która przybyła do Mandatu Palestyny ​​z Europy przed wybuchem wojny, jej szok kulturowy, budowanie relacji z synem, zmierzenie się z wydarzeniami historycznymi i kryzysem rodzinnym kończącym się samobójstwem, które naznaczyło biografię pisarza - wszystko to składa się na fascynujący materiał. A jednak film nigdy nie startuje. Być może to właśnie głęboki szacunek dla tekstu pozwolił reżyserce Portman uwierzyć, że musi być wierna nie tylko duchowi, ale i literze książki. Może bardziej dojrzała reżyserka, może sama Portman za dziesięć, dwadzieścia lat, gdyby dalej podążała ścieżką reżyserską, miałaby odwagę zbudować bardziej niezależną historię, ryzykując konkurowanie ze słowami pisarki. Niestety tego nie zrobiła. Efektem jest film bardzo literacki i nie jest to niestety komplement. W tym filmie jest kilka pięknych rzeczy. Zdjęcia Sławomira Idziaka są znakomite - z metaforami snów, Starego Kraju, ciemniejącego nieba Europy pokrytego drapieżnymi ptakami. Gra Portman jest również sensowna i wzruszająca w kluczowych momentach. Labirynt wąskich uliczek Jerozolimy ma zarówno urok, jak i potęguje wrażenie klaustrofobii i presji. Brakuje jednak dwóch wielu innych aspektów: korzeni psychologicznego i fizjologicznego rozkładu matki, narastającego napięcia między ojcem a synem, które prowadzi do decyzji chłopca o zmianie biegu swojego życia. Obawiam się, że nie-izraelska publiczność, czyli widzowie nieznający historii Obowiązkowej Palestyny ​​i tworzenia Izraela, będą mieli trudności ze zrozumieniem szczegółów i atmosfery, a także nie ma wystarczającej konsekwencji w postaciach (żeby nie mówić o akcji), aby zainteresować się dramatem. Zwykle nie lubię używać głosu poza ekranem w filmach. Słowa wypowiadane poza ekranem są najpiękniejszą częścią tego filmu i nic w tym dziwnego, gdyż większość z nich to cytaty z książki wielkiego pisarza, jakim jest Amosa Oz. Ich rolą w filmie jest wyjaśnienie tego, czego reżyser nie mógł przełożyć na obrazy. To jest problem.

Pola Borowska

Pozdrowienia ponownie z ciemności. Powstanie państwa Izrael i wspomnienia Amosa Oza są podstawą fabularnego debiutu reżyserskiego Natalie Portman. Reżyserzy po raz pierwszy zwykle nie walczą o taki materiał źródłowy, ale zawsze wydawało się, że pani Portman zmierza w kierunku większych (i ważniejszych) rzeczy. Urodziła się w Jerozolimie i ta historia rozpoczyna się w tym mieście w 1945 roku. Narratorem jest starszy Amos, a historia jest opowiedziana oczami młodego Amosa (bardzo skutecznego Amira Tesslera), chociaż koncentruje się na jego matce Fani (w tej roli Pani Portman). Napięcia między Żydami i Arabami są stale obecne, ale jest to głównie osobista i intymna walka Fani i jej rodziny. Przeżyła okrucieństwa Holokaustu, choć wielu z jej rodziny i przyjaciół tego nie zrobiło. W rzeczywistości jej niezdolność do pokonania przeszłości i przystosowania się do nowego świata ma największy wpływ na młodego Amosa i jego uczonego ojca Arieha (Gilad Kahana). Amos szybko dowiaduje się, że papierkiem lakmusowym dla nastroju jego matki jest to, czy opowiada ona historie z dawnych czasów, czy też patrzy tępo w pustkę. Oglądanie, jak ktoś zanika i doświadcza śmierci przez depresję / rozczarowanie / niespełnione sny, jest sprzeczne z tym, co zwykle widzimy na ekranie – z typami silnymi emocjonalnie i heroicznymi. Występ Portmana sprawia, że ​​jest to wiarygodne, ale nie mniej trudne do oglądania dla nas lub młodego Amosa. Film jest dobrze nakręcony i dobrze zagrany, io wiele więcej wyraża się poprzez twarze i ruch niż wypowiadane słowa, nieco nietypowe dla wspomnień pisarza. Kolorystyka i cisza dominuje w wielu scenach i wydaje się to właściwe w sytuacji tej rodziny. Spodziewaj się wielu innych projektów reżyserki Portman, ponieważ ma ona oczywiście wiele do powiedzenia.

Ewa Duda

Chciałem to polubić. Naprawdę. Reżyserski debiut Natalie Portman, opowiadający epicką powieść Amosa Oza o jego wczesnych latach życia, przeciwstawiony opowieści o narodzinach państwa Izrael, powinien być wspaniały. Zamiast tego wydawało się, że to seria pięknych kinowych winiet, które nie połączyły się w spójną narrację. Brakuje dramatycznego napięcia. Motywacje Oza oraz jego matki i ojca nie są wyjaśnione. Kilka scen politycznych wstawionych w celu nadania kontekstu – mianowicie scena z arabską dziewczyną i jej bratem oraz scena, w której odczytywany jest głos ONZ – wydaje się niezgrabne i nie jest dobrze powiązane z opowiadaną bardziej osobistą historią. Gdybym nie pojawił się w filmie, mając już dobre zrozumienie historii obowiązkowej Palestyny ​​i wczesnych lat Izraela, czuję, że byłbym całkowicie zagubiony, ponieważ tak wiele zostało przesłoniętych lub nie zostało tak naprawdę zbadanych. Co więcej, najciekawsze dla mnie fragmenty dotyczyły relacji Amosa z jego ojcem, ale Portman postanowił skupić narrację na swojej enigmatycznej, walczącej matce – kimś, kto ma wrażenie, że sam chłopiec nigdy tak naprawdę nie rozumiał. Jest tu wiele wspaniałych scen, ale tak naprawdę nigdzie nie idą. Haval.

Ryszard Olszewski

Przeczytałem książkę, kiedy została wydana po raz pierwszy i poczułem, że to arcydzieło. Oz tak dobrze uchwycił mroczny i trudny, ale pełen nadziei okres żydowskiej i izraelskiej historii - od oblężenia Jerozolimy, przez stosunki z Palestyńczykami, po wpływ wysiedlonych Żydów z Europy Wschodniej, którzy przeżyli. Wpuścił nas też w sekrety swojego dzieciństwa. To głęboka książka. Oczywiście przekształcenie tej długiej i złożonej opowieści w film jest bardzo trudne, zwłaszcza jako debiut reżyserski. Czułem jednak, że Natalie Portman i jej zespół uchwycił istotę książki. Sceny z epoki, wybór ważnych fragmentów książki, bohaterowie – wydawało mi się to znajome, zgodne z książką. Z przykrością czytam w kilku recenzjach, że wzmianki historyczne nie zostały zarejestrowane. Osobiście uważam, że oddała sprawiedliwość epoce, miejscu i historii. Tak, przez większość czasu było ciemno. Bo Amos Oz wspominał swoje dzieciństwo jako ciemne, z powodu czasu, atmosfery w domu (jego rodzice byli niedopasowani), biedy i strachu. A przede wszystkim z powodu choroby matki. W książce Oz nigdy nie wspomniała o diagnozie, ale było jasne, a także w filmie, że była w depresji klinicznej i nie było dostępnego leczenia. Jedną z ról, które najbardziej mi się podobały w filmie, było sporadyczne pojawianie się prototypu „nowej Żydówki”, który uwielbiała i do którego jej mąż w najmniejszym stopniu nie pasował. Przystojny, silny mężczyzna, antyteza wschodnioeuropejskiego żydowskiego nerdy i uczonego typu. To, co zrobiła z tym mitycznym mężczyzną pod koniec filmu, było genialne, a narrator mówi nam również, że sam próbował zostać tym mężczyzną i nie mógł. Może widzowie muszą przeczytać trochę tła przed obejrzeniem filmu, ale czułem, że sprawiedliwość została oddana książce i jej duchowi. Ci, którzy odrzucają aspekty językowe, muszą zdać sobie sprawę, że nowy i tworzący język hebrajski oraz zainteresowania życiowe ojca i syna są ze sobą powiązane i stanowią bardzo ważną część historii. Prawdopodobnie dlatego Natalie Portman nalegała, aby film był po hebrajsku. Czy dostosuje go do wersji angielskiej? Może.

inż. Witold Sikorski

„Opowieść o miłości i ciemności” (wydanie 2015 z Izraela; 98 min.) przybliża historię Amosa Oza. Na początku filmu widzimy młodego Amosa i jego mamę, która opowiada bajki na dobranoc. Na ekranie dowiadujemy się, że jest „Jerozolima 1945, pod mandatem brytyjskim” Amos i jego rodzice próbują budować życie, niepewni, co ma nadejść. „Na tej ziemi jest wystarczająco dużo miejsca dla dwóch narodów”, komentuje młody Amos, gdy na spotkaniu towarzyskim spotyka młodą arabską dziewczynę. Tymczasem mama Amosa zaczyna zmagać się z migrenami. Aby powiedzieć Ci więcej, zepsułoby to Twoje wrażenia z oglądania, musisz po prostu zobaczyć, jak to wszystko się potoczy. Kilka komentarzy: stwierdzenie, że ten film jest dziełem miłości do Natalie Portman, byłoby niedopowiedzeniem roku. Nie tylko napisała scenariusz (na podstawie wspomnień Amosa Oza), ale także występuje (jako mama Amosa), produkuje i reżyseruje. Tak, to debiut reżyserski utalentowanej aktorki i pokazuje sporo obietnic. Film stanowi dobrą mieszankę tego, jak to było być w Jerozolimie w latach 1945-1948, a zwłaszcza tego, co przeżyła rodzina O. Film służy również jako opowieść o dojrzewaniu dla młodego Amosa, jedynego dziecka otoczonego kochającymi rodzicami i rodziną. Przypuszczam, że Portman mogła z łatwością zdecydować się na wyprodukowanie filmu w języku angielskim, ale zamiast tego zachowała język hebrajski (a sama będąc Żydówką, mówiła już trochę po hebrajsku, ale podobno wzięła znaczne lekcje języka, aby przedstawić tę rolę w prawie nienagannym języku hebrajskim). Uwaga: jeśli myślisz, że to film akcji (z powodu wojny z 1948 r.), możesz się mylić. To film poruszający się w zwolnionym tempie (w najlepszy możliwy sposób), skupiający się na rodzinie Oz i jej otoczeniu. „Opowieść o miłości i ciemności” zadebiutowała na Festiwalu Filmowym w Cannes w 2015 roku i spotkała się z pozytywnym przyjęciem. Dlaczego tak długo trwa dotarcie do amerykańskiej publiczności, nie mam pojęcia, ale przypuszczam, że lepiej późno niż wcale. Film w końcu został otwarty w moim lokalnym kinie artystycznym w ten weekend, a sobotni wczesny wieczorny pokaz, na którym go widziałem, okazał się projekcją półprywatną: w kinie była tylko jedna osoba. To niefortunne i mogę mieć tylko nadzieję, że kiedy film stanie się dostępny na Amazon Instant Video, a później na DVD/Blu-ray, znajdzie większą publiczność, na co zdecydowanie zasługuje. Nie mogę się doczekać, co zrobi dalej reżyser Portman. Tymczasem, jeśli masz ochotę na intrygujący zagraniczny film o rodzinie w środku narodzin narodu izraelskiego, chętnie polecam „Opowieść o miłości i ciemności”.

Krzysztof Ostrowski

Zwiastun

Podobne filmy