Czy możemy poświęcić wygodny styl życia dla ratowania planety? Ile jesteśmy w stanie zrobić sami, nie zrzucając odpowiedzialności na innych? – te pytania stawia sobie autor Recepty na katastrofę John Webster. Nie chce być gołosłownym, więc przeprowadza desperacką naradę z najbliższymi i podejmuje decyzję, że przez rok on i jego rodzina będą stosować dietę z niską zawartością dwutlenku węgla. Film jest dokumentalnym zapisem przebiegu tego eksperymentu. Na początek Websterowie eliminują ze swego życia ropę naftową i jej pochodne. Koniec z samochodem i plastikiem – obwieszcza zapalony do pomysłu ojciec. Rodzina przechodzi więc na transport publiczny, zamiast auta korzysta z autobusu (taksówka to jednorazowy kompromis), zamiast trujących atmosferę samolotów wybiera kolej. W odstawkę idzie tym samym wygoda i komfort. Nie trzeba zatem długo czekać na emocjonalne skutki nowego sposobu życia. Rodzinne szczęście zostaje rzucone na szalę – znika sielanka, gromadzą się chmury. Dorośli wszczynają utarczki: o używanie plastikowych torebek, o stosowanie pasty do zębów potajemnie kupowanej dla dzieci przez żonę Johna (preparatu z soli i sody nie są w stanie używać), o skalę całego przedsięwzięcia. Autor filmu w bardzo uczciwy sposób przekazuje prawdę na temat rodzinnego eksperymentu, pokazując, jak wysoka bywa cena zmiany stylu życia. On sam z czasem zaczyna przypominać inkwizytora polującego na czarownice, jego rodzina powoli schodzi do podziemia. Oczywiście eksperyment ma też bardzo dobre strony. Nowa „dieta” naprawdę służy otoczeniu (emisja gazów cieplarnianych zmniejsza się o połowę). Wraz ze zniknięciem wyręczających ze wszystkiego maszyn w życiu Websterów pojawia się też zupełnie nowa wartość – wspólnie spędzany czas i bliskość, o której istnieniu wszyscy jakoś zapomnieli.

Podobne filmy