Informacje o filmie

Po śmierci rodziców w Afryce, John Clayton został wychowany przez małpę, był znany pod imieniem Tarzan, ale ostatecznie opuścił Afrykę i udał się do domu rodziców w Anglii, wraz z kobietą, w której się zakochał i poślubił. Jane Porter. Został poproszony przez belgijskiego króla Leopolda, aby udał się do Afryki, aby zobaczyć, co tam zrobił, aby pomóc krajowi. Początkowo odmawia. Ale Amerykanin, George Washington Williams, chce, żeby go zaakceptował, żeby mógł mu towarzyszyć. Mówi, że Leopold może popełniać różnego rodzaju okrucieństwa, aby osiągnąć swój cel, na przykład niewolnictwo. Clayton zgadza się, a jego żona nalega, by mu towarzyszyła, ponieważ tęskni za Afryką. Kiedy przybywają, mężczyzna imieniem Rom, który pracuje dla Leopolda, atakuje ich wioskę i chwyta Tarzana i Jane. Z pomocą Waszyngtona ucieka i wyrusza na ratunek Jane, przechodząc przez dżunglę. Waszyngton dołącza do niego, mimo że powiedziano mu, że może mu się nie udać.

Główna historia Tarzana jest nie tylko ikoniczna, ale przemawia do czegoś głęboko w nas. Jest to jednocześnie najlepsza opowieść o romansie i akcji. To nie przypadek, że prawie sto lat temu, kiedy młody Hollywood szukał franczyzy dla swoich nowych filmów „talkie”, zwrócili się w stronę opowieści o Tarzanie i stworzyli franczyzę tak udaną, że dosłownie przeżyła okres przydatności do spożycia. gwiazda. W swoim życiu widziałem kilkanaście wersji, powtórzeń i przeobrażeń historii Tarzana. Nie mam wątpliwości, że po moim odejściu producenci i scenarzyści nadal będą się do niego przyciągać i nadal „robić sobie kości”, naginając go do swojego unikalnego stylu. To powiedziawszy, ten nie jest szczególnie dobry. Po świetnej scenie otwierającej przez około 35 minut trwa filmowy odpowiednik „martwego powietrza”, a kiedy scenariusz w końcu się uruchamia, potyka się i upada, podlegając szalenie chaotycznej narracji i równie dziwacznej edycji. Alexander Skarsgård robił wrażenie w innych filmach (kierowca wyścigowy, superbohater) i myślę, że z innym materiałem i innym reżyserem mógłby się połączyć. Christoph Waltz i Sam Jackson pozostają dwiema najbardziej prześwietlonymi gwiazdami Hollywood i, choć są dobrzy, kończą im się sprytne sposoby na granie tej samej postaci w kółko. I koniec. I koniec.

inż. Justyna Kaczmarczyk

Nie spodziewałem się, że będzie tak dobrze. Wszedłem w to, myśląc, że nie chcę oglądać filmu o białym kolesiu, który zostaje królem afrykańskiej dżungli, i myślę, że sami filmowcy starali się być przychylni tej opinii. Jeśli znasz Tarzana, zwłaszcza filmy, które pojawiły się wcześniej, ten film jest jego kontynuacją. Opowiada o pochodzeniu Tarzana, chłopca zagubionego w dżungli i wychowanego przez małpy, by stać się postacią przypominającą ducha, ale ten film bardziej koncentruje się na życiu po tym, jak Tarzan opuścił dżunglę i dołączył do cywilizacji, gdzie jego legendą stały się historie, które Edgar Rice Burroughs napisał o. Samuel L Jackson gra lekarza, który potrzebuje pomocy Tarzana, gdy Tarzan dostaje zaproszenie na powrót do Konga, lekarz musi iść z nim, aby dowiedzieć się, czy nie praktykuje się tam niewolnictwa, ale okazuje się, że zaproszenie było zastawioną pułapką przez złoczyńcę, Rom, grany przez genialnego Christopha Waltza w swoim żywiole, by oddać Tarzana staremu wrogowi, również znakomicie zagrał Djimona Hounsou. Rola Jacksona w tym nie pozwala mu być jakimś białym kolesiem, który ratuje Afrykę przed innymi białymi kolesiami. To jedna z jego lepszych ról drugoplanowych, ponieważ w razie potrzeby był zabawny i dramatyczny. Chemia między Jacksonem a Alexandrem Skarsgårdem działa jak urok. Uwielbiam postać Djimona Hounsona jako afrykańskiego wodza szukającego zemsty po śmierci Tarzana. Był bardzo podobny do Czarnej Pantery (lub bardziej jak Czarny Gepard, jak pokazuje projekt kostiumu). Lubię też Margot Robbie i Jane. Na początku wydaje się, że zbyt mocno starali się, aby Jane nie była tylko uratowaną przez Tarzana pisklęciem, ale w miarę rozwoju filmu i rozwoju jej postaci, sama wyruszyła na małą przygodę, która była równie ekscytująca jak Tarzan. To pełna akcji przygoda przez Kongo. Efekty wizualne sprawiły, że teren był piękny, niebezpieczny i epicki. To także zabawne i ekscytujące, będzie cię śmiało przez całą akcję. Wciąż uderza mnie, jak fantastycznie się to wyszło. Warte zobaczenia

Cezary Brzeziński

Jak w dzisiejszych czasach, przy tak wysokich standardach edukacji i kursach pisania scenariuszy i tworzenia filmów, taki wysokobudżetowy film może być tak zły? Tylko dlatego, że oglądaliśmy w nim Klasę Złota, w wygodnych fotelach i z obsługą gastronomiczną, nie wyszliśmy. Po około piętnastu minutach mój partner pochylił się do mnie i zapytał, kiedy coś się wydarzy (to jest w filmie). Nie mogłem jej pomóc. Właściwie moje siedzenie było tak wygodne, a film tak kiepski, że zasnąłem trzy razy. Kiedy moja partnerka powiedziała mi, że uważa, że ​​to najgorszy film w historii i że jest zdezorientowana, nie mogłem jej ponownie pomóc – spałem. Byłem jednak świadkiem, jak motyl wylądował na ramieniu Jane, a potem odleciał. Cóż za piękna scena CGI. Zupełnie nieistotny dla fabuły lub historii i nadal nie jestem pewien, dlaczego został uwzględniony. Potem była scena, kiedy gigantyczne strusie prawie tratują Tarzana i jego partnerkę. W końcu pomyślałem, że coś się wydarzy. Mat Tarzana pyta Tarzana, co powiedział Struś. Tarzan odpowiada mniej więcej w stylu: „Struś mówi ci, że może cię podeptać”. A potem Strusie uciekają. To ostatni ich widok. Zdezorientowany? Byłem. Scenarzyści i reżyser nie wiedzą, czy Tarzan to Spider Man, Batman czy jakiś inny bohater akcji – ale z pewnością nie jest Tarzanem. Biedne, stare małpy człekokształtne mają tu bardzo złą reputację. To ogromne, agresywne potwory z ostrymi jak brzytwa zębami. Ten film jest przykładem tego, jak spotykają się złe scenariusze, zła reżyseria i masa CGI. Mogę tylko polecić ten film osobom oglądającym go w późnej nocy w telewizji, kiedy trzeba ich uśpić. Co powiedziałby Tarzan o tym filmie: AwwwwwwOaaaaaaaaWhaaaaaa Na marginesie, warto zauważyć, że ludzie, którzy wysoko oceniają ten film, zwykle mają na swojej liście tylko jedną recenzję – tę. Zwykle oznacza to, że mają jakiś związek z filmem. (Edytuj 2 dni później) Odpoczywam. Po opublikowaniu tej recenzji, po mojej opublikowano 6 pozytywnych recenzji, z których wszystkie mówią, że jest to najlepszy film w historii, a 4 recenzentów ma tylko jedną recenzję w swojej nazwie - ten film, a pozostali dwaj recenzenci mają 2 recenzje . Przy stosunku 6 stronniczych recenzji do 1 rzetelnej recenzji, nic dziwnego, że tak trudno jest już zaufać systemowi ocen IMDb.

Rozalia Borkowska

(OCENA: ☆☆☆½ z 5) POLECAMY TEN FILM. W SKRÓCIE: Konwencjonalne podejście do historii Tarzana, które kręci się w tę i z powrotem, nigdzie nie docierając. KLASA: B- STRESZCZENIE: Historia małego chłopca, który zamienia się w małpę. RECENZJA JIM: Było wiele wcieleń legendy Tarzana, począwszy od oryginalnej powieści Edgara Rice'a Burroughsa z 1914 roku, Tarzan of the Apes. Nasz małpolud pojawiał się w czasopismach, powieściach, komiksach, filmach, radiu, kreskówkach i programach telewizyjnych, wszystkie z różnym powodzeniem. Różni aktorzy wypełniali mu przepaskę na biodrach, od najsłynniejszego aktora w tej roli, Johnny'ego Weissmullera w latach 40-tych, po Gordona Scotta w latach 50-tych i Rona Ely'ego, który przejął wodze winorośli w połowie lat 60-tych. Jego legenda żyje ponownie w tym współczesnym rebootie, The Legend of Tarzan, z Alexandrem Skarsgårdem jako naszym umięśnionym bohaterem. Historia trzyma się swojego źródła i podąża za podstawowym zarysem powieści Burrougha. Opowiedziana w retrospekcjach dowiadujemy się o niemowlęciu pozostawionym w dżungli bez rodziców i adoptowanym przez wielkie małpy. Tarzan, obecnie John Clayton III, Lord Greystoke, żył i rozwija się w swoich tropikalnych okolicach, dopóki nie został uratowany i wrócił do Anglii. Mając trudności z przystosowaniem się do brytyjskiego społeczeństwa, znajduje towarzyszkę w pięknej Jane Porter (urzekającej Margot Robbie). Po powrocie do swojego rodzinnego domu w Kongo Greystoke (vel Tarzan) odkrywa okrucieństwo człowieka w postaci belgijskiego myśliwego Leona Roma (Christoph Waltz w typoszeregu, grający, co innego, tylko złoczyńca). Po czym Tarzan musi stanąć po jednej ze stron, aby chronić swoje przybrane plemię naczelnych i chronić swoją ojczyznę. Pan Skarsgård gra Tarzana jako wymowną ofiarę, bardziej zadomowioną ze swoimi owłosionymi przyjaciółmi niż ze swoim ludzkim gatunkiem. Żadnych jednosylabowych przekomarzań „Ja Tarzan, ty Jane”, ani przepaski na biodrach. Ten Tarzan łączy fizyczność i brutalność Stanleya Kowalskiego z wyrafinowaniem i pewnością prawdziwego szlachetnego dżentelmena, nie lada wyczyn. Gdyby tylko film pasował również do jego interpretacji. Legenda Tarzana jest zbyt poprawna i poważnie nastawiona, co ogranicza zabawę i przygodę. David Yates solidnie reżyseruje swój film, utrzymując akcję w ruchu. Jednak projekt produkcyjny Stuarta Craiga wydaje się zbyt dobrze wykonany dla własnego dobra, nic nie jest na miejscu. Brakuje mu autentyczności w detalach. Ta stworzona przez człowieka dżungla jest zbyt nieskazitelna, tak czysta i odkażona, jak jej historia. (Kiedy winorośl wygląda podejrzanie jak zielonkawe gumowe rurki, a poszarpane skały jak malowany styropian, coś jest nie tak.) Efekty specjalne też nie są takie wyjątkowe. Z wyjątkiem naczelnych, większość królestwa zwierząt to oczywiście wyniki CGI, skuteczne, ale nieco nierealne i niezadowalające. Plusem jest to, że płynna praca kamery Henry'ego Brahama ma akrobatyczną energię, zwłaszcza gdy Tarzan podróżuje od winorośli do winorośli, co jest najlepszą częścią kinowego doświadczenia. Precyzyjna edycja Marka Daya wzmacnia efekt. Panoramiczne widoki pomagają nadać filmowi wrażenie epickiej przygody, nawet jeśli przygody, których jesteśmy świadkami, nigdy nie osiągną wielkości innych epickich opowieści filmowych ze względu na swój scenariusz. Struktura narracyjna przechodzi od bardziej interesujących historii (wczesne życie i wychowanie Tarzana, jego adaptacja do jego arystokratycznej Anglii, osobista podróż Jane), które są tylko sugerowane, do standardowej głównej historii dotyczącej kłusownictwa Wielkiego Białego Łowcy na kość słoniową, diamenty i handel niewolnikami… przyznawał wszystkie ważne tematy, ale traktowanie jest namalowane w najbardziej czarno-białych kategoriach, z najszerszymi pociągnięciami pędzla. Na tym polega problem… w tej wersji Greystoke nie ma szarych stoków. Żadna z postaci nie jest ani realna, ani wiarygodna, ale role są dobrze obsadzone. Między tymi dwoma głównymi bohaterami jest niezła chemia, chociaż ich piękno zbyt często przypomina nam reklamę Abercrombie and Fitch. Obaj są wspaniałymi ludzkimi okazami, które na szczęście potrafią działać, nawet jeśli dialog, jaki prowadzą im scenarzyści Adam Cozad i Craig Brewer, jest banalny i sztywno. Silne poparcie otrzymał Samuel L. Jackson jako prawdziwy George Washington Williams, działacz polityczny i dobroczynny, ale jego postać, jak napisano, mówi anachronicznym współczesnym żargonem. Mimo to aktor wnosi bardzo potrzebną brawurę i jest zabawny w swojej roli. Djimon Hounsou jako wódz zemsty robi pewne skuteczne pomniejszenie, gdy pan Waltz ponownie przesadza z groźnym kątem. Jednak wnosi do tej roli kilka interesujących ludzkich dziwactw. (Miły moment z aranżacją sztućców, Christoph.) Podsumowując, początkowa fabuła pozostaje intrygująca, sekwencje akcji bawią, a pan S. robi niesamowite wrażenie, cały zarozumiały, sześciopak i wrażliwość w ciasnym, uroczym męskim opakowaniu, chociaż jego biegła znajomość języka angielskiego nigdy nie jest zaadresowany. Ten Tarzan ma swoje wady, ale legenda pozostaje nienaruszona, aż do następnego rozdziału. Odwiedź mój blog na: www.dearmoviegoer.com WSZELKIE UWAGI: Proszę o kontakt pod adresem: jadepietro@rcn.com

doc. doc. Filip Cieślak

Jestem naprawdę zaskoczony dotychczasowymi przeciętnymi recenzjami tego filmu. Szczerze mówiąc, kiedy po raz pierwszy usłyszałem o filmie, nie byłem zainteresowany jego obejrzeniem, ale zwiastun był lepszy, niż się spodziewałem, a kiedy Christoph Waltz nie był świetny w każdej roli, którą grał, a zwłaszcza gdy jest złym facetem . (Zastanów się, czy kiedykolwiek był dobrym facetem?) Cała obsada jest solidna i naprawdę podobała mi się historyczna sceneria dotycząca belgijskiego króla Leopolda i jego eksploatacji Konga. Uważam, że wszystkie zwierzęta i CGI są zaskakująco tandetne. Niewątpliwie najsłabsze ogniwo filmu, ale ten czynnik nie umniejszał wiele z ciągle zabawnej i solidnej historii. Poza tandetnym CGI reszta filmu wyglądała wspaniale. Polecam zobaczyć go na dużym ekranie. Zapewne sporo straci na mniejszych ekranach. Dobry letni film popcornowy.

dr Sonia Majewska

Zwiastun

Podobne filmy

Dom latających sztyletów