Intymne spojrzenie na życie i twórczość grecko-amerykańskiej śpiewaczki operowej Marii Callas, opowiedziane jej własnymi słowami.

Jeden z najbardziej imponujących portretów Marii Callas. piękny, ponieważ jest odpowiedzią na wiele oczekiwań. wyjaśnienie obecności jej imienia z taką samą intensywnością dzisiaj, jak wczoraj. jej bezbronność – od egocentrycznej perspektywy życia i otaczających ją ludzi do szansy, jaką daje Pasolini. film, który ucieka przed pokusą bycia czystą pochwałą/hołdem. film zdefiniowany przez emocje, które odczuwasz. więcej niż przez inne kawałki. więc wspaniała praca.

Marcelina Dudek

Nie sądzę, żeby niektórzy widzowie rozumieli, to Maria po Callas. Ten film nie zawiera współczesnego komentarza, skupia się wyłącznie na wspomnieniach, występach i wywiadach telewizyjnych Marii Callas. Bardzo dobrze wkomponowany materiał filmowy z występu Davida Frosta, występów Callas oraz wycinki prasowe z okresu około 1947-1977. Film zagłębia się w zrozumienie demonów, które nawiedzały Madame Callas, nacisków współmałżonka, presji ze strony Met i innych miejsc występów, aby nadal występować i zadowalać masy.

doc. mgr Antoni Zalewski

Pozdrowienia ponownie z ciemności. W dzisiejszych czasach nie do pomyślenia jest, aby ktokolwiek poniżej 40 roku życia myślał, że był czas, kiedy ogół społeczeństwa wiedział bardzo mało o prywatnym życiu celebrytów – nawet tych, których byli oddanymi fanami. Dziś nie jest niczym niezwykłym, że celebryci przygotowują swoje życie, dostarczając zakulisowych szczegółów, na których zależy zbyt wielu osobom. Madonna, Justin Bieber, Taylor Swift i Jennifer Lopez to tylko nieliczni, którzy jednocześnie próbowali ugłaskać i manipulować fanami, aby mieli poczucie, że naprawdę znają osobę stojącą za fasadą supergwiazdy – i być może spełnią fantazję o jakimś wspólnym gruncie. Jeszcze bardziej rozpowszechnione są biografie, albo w formie filmu dokumentalnego (WHITNEY: MOGĘ BYĆ MNĄ), albo dramaturgii (RAY). Filmowiec Tom Volf zdaje sobie sprawę, że znakomita śpiewaczka operowa Maria Callas była znana z dwóch rzeczy: bycia światowej klasy sopranistką i aktorką, a także z tego, że trudno było pracować z... ostateczną divą, można by rzec. Współpracując z narratorką i znaną mezzosopranistką Joyce DiDonato, film umiejętnie wzmacnia te dwie cechy, a nawet dodaje nową etykietę: narcyz. Czyni to za pomocą (jak sugeruje tytuł) własnych słów Marii Callas zaczerpniętych z wywiadów, listów do przyjaciół i osobistych wpisów w pamiętniku. Piosenkarka/aktorka grecko-amerykańskiej opery urodziła się na Brooklynie wśród greckich imigrantów i jako nastolatka przeniosła się z matką i siostrą do Aten po rozpadzie małżeństwa jej rodziców. Reżyser Volf wykorzystuje wywiad BBC TV z Davidem Frostem, aby zapewnić strukturę kadrowania filmu, ale są też pokazane fragmenty innych wywiadów i oczywiście odczyty pani DiDonato z osobistych pism Callas. Dowiadujemy się, że Maria była początkowo kontrolowana przez matkę, a następnie przez agentów i męża. Maria próbuje wyjaśnić, w jaki sposób „trudna” etykieta niezasłużenie przylgnęła do niej przez dziesięciolecia, prawie wyłącznie z powodu jej problemów z głosem / choroby podczas jednego wyprzedanego występu w New York Metropolitan. Jej własne słowa później zaprzeczają, a przynajmniej podają w wątpliwość słuszność tego uproszczenia. Przez cały czas pokazywane są archiwalne nagrania z jej życia... jej najbardziej czarujące życie..., w tym fragmenty z Arystotelesem Onassisem, filmowcem Vittorio De Sica, aktorem Omarem Sharifem, filmowcem Pierem Pablo Pasolinim, Grace Kelly i znaną sopranistką Elvirą de Hidalgo, którzy został trenerem głosu Marii. Pokazywane jest bajkowe życie Marii: szoferzy, owacje na stojąco, wielbiące fanów i jej niesamowita garderoba, która uczyniła ją ikoną mody tamtych czasów. Jej słowa oddają nieszczęście i samotność, którą odczuwała nawet w „dobrych czasach”. To występy na scenie uczyniły ją sławną i zaprowadziły ją na szczyt, więc Pan Volk zawiera kilka pełnometrażowych numerów od Verdiego, Belliniego, Bizeta i innych… jej wspaniały talent na pełnym ekranie i z pewnością wzbudza podziw od każdego pierwszego liczniki czasu. Więc chociaż jej śpiew zapewnia miłą wytchnienie od jej słów, to właśnie te słowa... jej własne słowa... zdają się umacniać jej reputację jako divy. Choć twierdzi, że była kontrolowana przez innych, udało jej się robić dłuższe przerwy w swojej karierze, a każdy miłośnik opery i reżyser rozumie, że problemy wokalne pojawiają się od czasu do czasu, więc jest dość wątpliwe, by ktokolwiek miał do takiego zdarzenia żal. Znaczna część filmu dotyczy długoterminowego romansu Marii z Arystotelesem Onassisem i tego, jak bardzo była zszokowana i zdradzona, kiedy poślubił Jackie Kennedy bez słowa ostrzeżenia. A kiedy jego małżeństwo z Jackie rozpadło się, wrócił pospiesznie do Marii, która otwarcie go powitała... to pewny znak tego, jak bardzo była samotna przez większość swojego życia, pomimo uroku i uwielbienia. Możemy dyskutować, czy spuścizna Callas mogłaby być lepsza, gdyby jej osobiste myśli pozostały pogrzebane, ale nie ma wątpliwości, że czasami lepiej jest po prostu cieszyć się dziełem lub sztuką rzadkiego talentu, niż poznawać je jako osoba.

doc. Igor Król

Przez lata obejrzałem kilka filmów dokumentalnych o Callas i ten wciąż miał dla mnie wiele niespodzianek. Uznałem, że wywiady i użyte materiały filmowe były doskonałe. Nigdy nie widziałem, żeby tak dużo mówiła, a czasami klarownie o swoim życiu. Masz sukces i samotność, sztukę i miłość. Są też wykwintne arie. Jest bardzo poruszający, jeśli przyjrzysz się uważnie za fasadą.

Borys Szymczak

„Maria by Callas” to tytuł pierwszej reżyserskiej pracy Toma Volfa i jest to całkiem imponująca praca jak na debiutanta na te 110 minut, które tu dostaliśmy. Tematem jest oczywiście nieżyjąca już słynna śpiewaczka operowa Maria Callas, ao życiu zawodowym i prywatnym dowiadujemy się tutaj. Jest oczywiście nieuniknione, że film jest pełen jej śpiewu i to chyba najlepsza rzecz w tym wszystkim. Ci goście z jej koncertu w Stanach Zjednoczonych nie mogli mieć więcej racji, twierdząc, że jest zdecydowanym pretendentem do największego głosu XX wieku. A skoro mowa o wywiadach, to jest też wiele wywiadów z samą Madame Callas, które dodają wiele uroku i sprawiają, że łatwo mi się zorientować, dlaczego jest do dziś tak ceniona i pożądana. Nie tylko w jej występach, także w jej wywiadach zawsze wydaje się, że jest poczucie perfekcji, co ma dla mnie trochę smutną nutę, ponieważ wątpię, czy jest jeden punkt, w którym naprawdę widzimy Marię, którą naprawdę jest, ale jest zawsze trochę dla niej gra. Ale to dodaje fascynacji. Może chciałbym dowiedzieć się trochę o jej naprawdę młodych latach, ale mimo to jest w porządku, ponieważ widzimy krótkie podsumowanie jej drogi do sławy i światowej sławy, ale dużo bardziej skupia się na jej utracie łaski, bardziej na prasy niż z indywidualnymi gośćmi koncertów, którym zawsze udawało się ją docenić. Inną rzeczą, która mnie trochę zasmuciła, było to, że ciągle opowiadała o rodzinie, której pragnęła mieć, ale za każdym razem w następnym zdaniu próbowała wyperswadować sobie to życzenie, mówiąc, że tak nie miało być i że musi poświęcić to dla swojej kariery, powtarzając wielokrotnie, że bycie prawdziwie kochaną przez mężczyznę i dzieci, być może uczyniłoby ją nieskończenie bardziej szczęśliwą niż to, co osiągnęła, uszczęśliwiając miliony ludzi swoim głosem. Mężczyźni również wydają się skomplikowanym tematem, patrząc na jej pierwsze (i jedyne) małżeństwo z Meneghini i na to, jak wszystko poszło nie tak, zanim jej dożywotnia miłość do Arystotelesa Onassisa wybrała kolejną ekstrawagancką femme, kiedy to liczyło się najbardziej i złamało jej serce, ale tak się stało nie przeszkadzać jej w opiece nad nim, kiedy wrócił do niej w poszukiwaniu uczucia, a nie miłości. Krótka scena z Pasolinim i jej pracą nad jego filmem też była miłym włączeniem. Mamy tutaj bardzo wnikliwy dokument i wydaje mi się to dość smutne, że nie zdobył jeszcze zbyt wiele uwagi podczas nagród. Jest to wydanie z 2017 roku, tak, ale mam nadzieję, że zmieni się w nadchodzących miesiącach. Wcześniej prawie nic nie wiedziałem o Callas i muszę przyznać, że podczas oglądania zmieniłem się trochę w fana. Prawdziwie utalentowany artysta, ale też wprawdzie bardzo tragiczna postać. Dobra robota, jeden z najlepszych filmów dokumentalnych, jakie ostatnio widziałem, a ten jest dla mnie o wiele bliższy 4 na 5 gwiazdek niż 2 na 5. Idź go obejrzeć, jeśli masz szansę. Maria na pewno Cię przekona, tak jak zrobiła to ze mną, a to spory komplement, bo wcale nie jestem wielkim fanem opery.

Milena Mazurek

Zwiastun

Podobne filmy

Jak to się robi