Film science fiction opowiadający o klasycznej historii Wyspa skarbów. Młody próżniak Jim Hawkins jest bardzo żądny przygód, ale utknął w pracy jako pomocnik kelnera w restauracji swojej matki. Ale jego życie wreszcie nabiera przygód, gdy stary pirat daje mu starożytną mapę skarbów, która prowadzi do legendarnej Planety Skarbów. Mówi się, że planeta zawiera łupy pozostawione przez przerażającego kapitana Flinta. Sfinansowany przez swojego przyjaciela, doktora Dopplera, Jim wyrusza na poszukiwanie planety skarbów na pokładzie ogromnego statku kosmicznego. Tam poznaje galerię niezwykłych postaci, takich jak zaciekła Kapitan Amelia, dziwaczna zmiennokształtna Morph, a także zaprzyjaźnia się z kucharzem okrętowym Johnem Silverem, który nieznany Jimowi jest inicjatorem spisku buntu, aby zdobyć skarb dla jego własny.

Do czasu premiery „Krainy lodu” „Planeta skarbów” mógł być najbardziej rozreklamowanym filmem Disneya wszech czasów. W 2002 roku było WSZĘDZIE. Reklamy telewizyjne były odtwarzane niemal religijnie, figurki i gry „Planeta skarbów” były nieustannie reklamowane między reklamami w prawie każdym kanale rozrywkowym dla dzieci, a różne restauracje typu fast food i marki zbożowe zawierały zabawki „Planeta skarbów” wraz ze swoimi produktami. Więc oczywiście niedostateczny marketing nie był problemem filmu… Co mnie zdumiewa, ponieważ film był ogromną fiaskiem finansowym, przynosząc zaledwie 109,6 miliona dolarów przy budżecie 140 milionów dolarów. Więc biorąc to pod uwagę, wraz z faktem, że Disney po „Planie skarbów” miałby ponury „The Jungle Book 2” i okropny „Home On The Range”, to MUSI oznaczać, że film był okropny, prawda? ZŁO. „Planeta skarbów” jest nie tylko ulubieńcem dzieciństwa, ale jest też jednym z najlepszych, najbardziej emocjonalnych, ekscytujących i najbardziej inwestujących filmów Disneya wszechczasów. Bez wątpienia najbardziej niedoceniany. Wizualizacje pokazane w filmie są niezapomniane. Reżyser Ron Clements i jego zespół produkcyjny stworzyli wspaniały, rozległy i różnorodny wszechświat; planety, kosmici, technologia, architektura, broń. Świat „Treasure Planet” to taki, który z rozczarowaniem opuściłem pod koniec jego 95-minutowego czasu działania. Wyobraźnia stojąca za budowaniem świata to „Gwiezdne Wojny” jak w swojej skali. Film jest również bardzo dobrze nakręcony. Od początku do końca nie było ani jednego momentu, w którym bym się nudził, umiejętnie balansując sceny postaci, sekwencje akcji i momenty komediowe. Prawie do tego stopnia, że ​​jestem naprawdę sfrustrowany, gdy film się kończy, ponieważ po prostu świetnie się bawiłem. Co więcej, „Planeta skarbów” to film, który nie boi się narażać swojego bohatera na wręcz traumatyczne niebezpieczeństwo. Nie popełnij tego błędu, niezależnie od tego, czy postacie rozrywane w czarnych dziurach, czy topiące się w wulkanicznych, planetarnych zniszczeniach, „Planeta skarbów” może być wyjątkowo mroczna w swoim tonie. Na szczęście „Planeta skarbów” ma głębokie, inwestujące postacie, które wspierają jego wspaniałą grafikę. Jim Hawkins jest niezwykle bliski i sympatyczny, urodzony buntownik, który po prostu chce, aby jego bliscy byli z niego dumni. Na pozór jego pragnienie odnalezienia skarbu Flinta wydaje się być motywowane zwykłą chciwością, ale to niewiele więcej niż maska ​​dla jego prawdziwej motywacji; aby udowodnić swojej matce, swojej ojcowskiej postaci Johnowi Silverowi i co najważniejsze samemu sobie, że może być kimś. Pod jego niespokojną powierzchownością kryje się bardzo wrażliwa emocjonalnie i złamana osoba, która w końcu dostała iskierkę nadziei przez los, a film sprawia, że ​​konsekwentnie kibicujemy mu, aby odniósł sukces. John Silver jest bardzo pokrewnym duchem Jima; reprezentuje zarówno najlepsze (Jego współczucie, determinacja, popęd i kochająca natura), jak i najgorsze (Jego gniew, chciwość, upór i impulsywność) cechy osobowości Hawkinsa, dzięki czemu doskonale sprawdza się jako postać mentora. Jeśli Jim reprezentuje młodzieńcze dążenie do uznania i marzeń, Silver reprezentuje to, jak ta pasja może płonąć jasno nawet w latach weterana, wzmocniona lekcjami wyciągniętymi po drodze. Pod wieloma względami to właśnie rozwój Silvera i jego przemiana w bezinteresowną, szlachetną osobę zapoczątkowuje przejście Jima w dorosłość. Na długo przed tym, jak „500 dni lata” uczyniło go gwiazdą, Joseph Gordon Levitt wykonał fenomenalną robotę jako Jim Hawkins. Pasja i szczerość, jakie Levitt wydobywa z postaci, musiały pochodzić z osobistego miejsca, ponieważ wewnętrzna udręka i trudna sytuacja Hawkinsa wydawały mi się tak realne, jak cierpienie animowanej postaci. Różnorodność zakresu emocjonalnego Levitta jest tutaj oszałamiająca, od początku do końca poświęca on nie mniej niż 500% swojego wysiłku. Równie imponujący jak występ Levitta jest tutaj, Brian Murray jako John Silver jest jeszcze lepszy. To, w jaki sposób Murray nie konsekwentnie zdobywa pracy na liście A po tym filmie, jest całkowicie poza mną. Murray może być czarujący, przezabawny, onieśmielający i emocjonalny jako Silver, czyniąc absolutną większość z bardzo złożonej postaci. Zakres emocji, które Murray musi przedstawić jako Johna Silvera, wydaje się nieskończony i nie ma ani jednej, której nie przybiłby do głowy. Jego ostatnia scena z Jimem Hawkinsem do dziś wywołuje we mnie poważne łzy. Emma Thompson jest elektryzująca w swojej roli kapitana Amelii i podobnie jak Levitt i Murray zapewnia poważny zakres emocjonalny. Skuteczna zarówno w komediowych, jak i poważnych scenach filmu, Thompson pokazuje świetne komediowe wyczucie czasu i zaraźliwą charyzmę jako rzeczowa kapitan RLS Legacy, i najwyraźniej świetnie się tu bawi. Brak uwagi „Planeta skarbów” jako klasyka Disneya jest niezwykle frustrujący. To nie TYLKO niedoceniony film, to nie TYLKO nieoszlifowany diament, to jedno z najlepszych i najbardziej dojrzałych dzieł, jakie Disney kiedykolwiek wypuścił. Film osiągnął nieco status kultowy wśród fanów Disneya, ale Pan wie, że zasłużył na znacznie więcej. Ostateczny dowód na to, że nie musisz bić rekordów kasowych, aby stworzyć arcydzieło.

Elżbieta Dąbrowska

„Wyspa skarbów” Roberta Louisa Stephensona zawsze była jedną z moich ulubionych klasycznych opowieści. Opowieść o nastoletnim chłopcu wciągniętym w przygodę swojego życia zawiera piratów, walki na miecze, podróż oceaniczną, zdrady i zakopane skarby wśród wielu innych klasycznych składników przygodowych – czego tu nie kochać? Film był wcześniej kręcony niezliczoną ilość razy, w wielu różnych wcieleniach, w tym jeden z Muppetami i animowaną wersję z Davy'm Jonesem z Monkees; więc jaki nowy sposób można wymyślić, aby opowiedzieć tę stuletnią historię odbiorcom XXI wieku? Oczywiście ustaw go w przestrzeni; genialny pomysł, który dobrze się opłaca. Szczerze mówiąc, TREASURE PLANET nie jest pierwszym filmem, którego historia rozgrywa się wśród gwiazd; to wyróżnienie należy do włoskiego miniserialu telewizyjnego na żywo z 1987 roku WYSPA SKARBÓW W PRZESTRZENI ZEWNĘTRZNEJ. Ale ta wersja jest rzadko widziana poza Europą i poważnie wątpię, czy mogłaby utrzymać świeczkę w stosunku do oszałamiających efektów wizualnych tutaj. A kluczowym słowem tutaj są WIZUALNE. Jest to prawdopodobnie najbardziej oszałamiający wizualnie film animowany, który wyszedł z potężnej fabryki animacji Disneya, KIEDYKOLWIEK. Płótno, na którym malują, jest szerokie i szerokie, pełne zapierających dech w piersiach kolorów i piękna. Statki pirackie z żaglami słonecznymi szybują nad baldachimem gwiazd, a obok nich trąbią behemoty, które wyglądają jak wieloryby. Obce istoty, zarówno przyjazne, jak i zaciekłe, zamieszkują wszechświat, a futurystyczna maszyneria stoi u boku dziewiętnastowiecznej technologii. Nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Och, i tu też jest historia; zdumiewające, że jest dość wierny materiałowi źródłowemu zarówno w zarysie, jak i szczegółach, tylko odbiegając od tekstu tam, gdzie to konieczne, aby przenieść akcję z oceanów dziewiętnastowiecznej Ziemi na planety i układy słoneczne przyszłości. Koncentruje się wokół Jima Hawkinsa, chłopca bez ojca, który nieustannie popada w kłopoty z prawem z powodu swoich hałaśliwych, ekstremalnych sportów, który ma szansę udowodnić swoją wartość, gdy umierający pirat zostawia mu mapę skarbów swoim ostatnim oddechem. W krótkim czasie znajduje się jako chłopiec pokładowy na statku lecącym między gwiazdami, zmierzający do legendarnego Skarbu Tysiąca Światów; po drodze droga jest zablokowana przez piratów i zapadające się gwiazdy oraz inne niebezpieczeństwa podróży międzygwiezdnych. Jeśli miałbym cokolwiek narzekać na ten film, to byłoby to, że trzyma się trochę ZA blisko powieści, niektóre z dziewiętnastowiecznych ideałów po prostu nie brzmią prawdziwie w futurystycznej scenerii; ale łatwo to wybaczyć w porównaniu z cudownymi obrazami, jakie oferuje ten magiczny film.

mgr Ksawery Chmielewski

Planeta skarbów to adaptacja klasycznej, zawadiackiej bajki dla dzieci o Wyspie Skarbów autorstwa Roberta Louisa Stevensona. RLS pierwotnie napisał Treasure Island rozdział po rozdziale dla swojego syna, jako opowieść na dobranoc na każdą noc. Kiedy historia została opublikowana po raz pierwszy, została przez niektórych potępiona! Twierdzenie, że takie brutalne opowieści zachęcały chłopców do bycia głupcami, takimi jak piraci, których gloryfikuje! Wystarczy powiedzieć, że futurystyczna adaptacja Disneya nie oddaje buntowniczej natury oryginalnej Wyspy Skarbów. Fani i fanatycy mogą narzekać, ile chcą, jeśli w książce brakuje jakiejś sceny lub jeśli postać została zmieniona, ale dopóki pozostaje podstawowe znaczenie historii, jest to esencja. Wtedy adaptacja się powiodła. Planeta skarbów nie oddaje do końca istoty książki, w rzeczywistości brakuje jej dużej mocy, głównie ze względu na bohatera. Jim Hawkins z Treasure Planet nie cierpi tak bardzo, jak jego archaiczny odpowiednik, dlatego jego postać nie przechodzi tej samej heroicznej podróży i nie ujawnia się tak głęboko odmieniona, jak oryginał R.L.S. Poza tym Treasure Planet to świetny film przygodowy dla całej rodziny. Są chwile radości i patosu. Ciekawie jest zobaczyć zwrot akcji science fiction w pirackim klasyku.

dr doc. Karina Tomaszewska

Ten film można postrzegać jako mieszankę starego i nowego na każdym poziomie. Jest to remake klasycznej książki Treasure Island, ale jest osadzona w przestrzeni (lub czymś w rodzaju kosmicznego wszechświata). Łączy klasyczną, ręcznie rysowaną animację z CG. Zawiera stare dobre, wypróbowane tropy z opowieści Disneya, w tym ujmujące, ale raczej niemodne podejście do relacji międzyludzkich (patrz, jak silna kobieca postać zostaje związana z jedynym mężczyzną, który się jej przeciwstawia). Wygrała klapę, kiedy została wydana, ale jest to raczej fajna przygoda skierowana do starszych dzieci. Myślę, że animacja była dobra, fabuła była bardzo dobrze dostosowana, a dziwny morski kosmos piękny i spójny. Podobały mi się postacie i głosy, nawet młody chłopak, który nie robi nic poza byciem młodym i energicznym. Podsumowując, polecam gorąco dla trzech kategorii osób: nostalgików Disneya, rodziców z dziećmi, fanów animacji. To dobry film!

inż. Mieszko Kubiak

Widziałem to w kinach pod koniec 2002 roku. Treasure Planet jest inspirowana słynną książką Treasure Island. Tylko ta wersja rozgrywa się w innym wszechświecie, w którym statki pływają w kosmosie, a Obcy i ludzie żyją w tej samej społeczności. Jim Hawkin, facet, który ma około 17 lat, mieszka ze swoją mamą, która pracuje w ich gospodzie, która jest ich domem. Jim nigdy nie spędzał dużo czasu ze swoim tatą, odkąd jego tata przyszedł i odszedł z powodu jakiejkolwiek pracy, jaką wykonuje. Jim nie sprawił, że mama jest z niego dumna, zwłaszcza gdy ciągle wkracza do fabryk na swojej tablicy Sail Board i zostaje złapany przez policję . Jego mama nie chce, aby jej własny syn został odesłany do poprawczaka. Życie wydaje się złe dla Jima, aż pewnego dnia pirat pojawił się znikąd i powiedział Jimowi, aby wziął przedmiot, którego szuka załoga piratów. Kula, którą dostał Jim, to mapa, która pokazuje położenie Planety Skarbów. Opowieść, którą Jim słyszał jako dziecko, nie jest już dla niego bajką na dobranoc. Rzeczywiście istnieje, a on jest zdeterminowany, aby tam pojechać i upewnić się, że jego mama będzie z niego dumna. Nie obchodzi mnie, czy wielu ludziom ten film się nie spodobał. Ale naprawdę mi się podobało. Nawet jeśli jest to jeden z animowanych filmów Disneya z oceną PG. Połączenie animacji CGI i 2D sprawia, że ​​jest bardzo wizualna. Jest oceniany jako PG tylko za przemoc w akcji, a kilka nieistotnych postaci ginie. Ma w sobie także potencjalnego złoczyńcę i prawdziwego złoczyńcę. Polecam tym, którzy lubią filmy animowane science fiction lub lubią wyjątkowe filmy Disneya. To coś, co może cieszyć się całą rodziną razem.

Borys Piotrowski

Zwiastun

Podobne filmy

Photon