Wciąż nie mogąc pogodzić się z osobistą tragedią, Nancy, porzuciła szkołę medyczną i wysportowana surferka, szuka pocieszenia w tajnym miejscu do surfowania swojej zmarłej matki w skąpanej w słońcu Baja California. Rzeczywiście, jest to idealna kryjówka — a gdy Nancy płynie po wspaniałych falach, jedna po drugiej — cichy i nagły atak z dołu wrzuca ciężko ranną wczasowiczkę do wody, przypominając jej, że jest to królestwo przerażającego szczytu… drapieżnik: łupkowoszary żarłacz biały. Teraz — na szczycie niewielkiego występu skalnego, zaledwie 180 metrów od brzegu — jest kobietą przeciw naturze, w desperackiej walce o przetrwanie pod palącym słońcem i zimnym, rozgwieżdżonym niebem. Czy jednak ktoś uciekł z potężnych i ostrych jak brzytwa paszczy krwiożerczego lewiatana?

Chciałem polubić ten film, ale jest tak głupi, że nie mogę. Uwielbiam piękną zatokę i długie ujęcia pokazujące, jaka jest ładna. Ale problem 1: gdzie są fale? Nie ma żadnych! Oczywiste jest, że rzeczywiste ujęcia podczas surfowania zostały nakręcone gdzie indziej. Chodź... nie surfujesz na plaży bez fal. Westchnienie. Inne problemy: 2. Rekin tej wielkości cię gryzie, a jedyne, co masz, to małe nacięcie w nodze? 3. Tam jest soczysta, tłusta tusza wieloryba, ale rekina interesują tylko kościste istoty ludzkie? 4. Że tusza wieloryba pojawiła się znikąd? Surfuje tam cały dzień i nagle odwraca głowę i jest magicznie 60 stóp dalej? 5. Dlaczego miałbyś spróbować zjeść kraba już po kilku godzinach? Po prostu nonsens. 6. Delfiny CGI były dość złe. Ale nie tak źle, jak sztuczna rana na jej nodze. Widziałem horrory z 1980 roku z lepszą krwią... i mieli budżet w wysokości 500 dolarów. 7. Woda jest wyraźnie płytka, co widać na zdjęciach lotniczych. Jednak pod koniec, kiedy opada na dno, nagle ma ponad 60 stóp głębokości?! 8. Trzymanie się tego łańcuszka spowodowałoby pęknięcie jej bębenków w ciągu kilku sekund, ponieważ nie była w stanie wyrównać. 9. Ten rekin jest na tyle głupi, by z pełną siłą wpłynąć na dno oceanu? 10. Dlaczego ze wszystkich miejsc jest tam boja? 11. Czy mam uwierzyć, że taka ładna plaża jest tuż obok Tijuany, w odległości spaceru od pijaków, ale nikogo tam nie ma, nie ma śmieci, nic? 12. Coś mi mówi, że nie miałbyś połączenia 4G na tej plaży, aby przesyłać strumieniowo wideo na swój telefon. Westchnienie. To strzał, a to chybienie! Zmarnowana okazja. Zamiast tego obejrzyj powtórkę Szczęki.

Pola Szczepańska

Ludzie często nie doceniają lub nie doceniają możliwości stworzenia naprawdę dobrego filmu klasy B. Na jednym końcu spektrum jest Renny Harlin, robiący takie bzdury jak Legenda o Herkulesie, 12 rund i Przymierze. Ale jest też ktoś taki jak Jaume Collet-Serra, który wie trochę o kadrowaniu sceny, uzyskiwaniu dobrych występów od swoich aktorów, a przede wszystkim o kręceniu zabawnego filmu. The Shallows mógłby być konwencjonalnym i niezapomnianym thrillerem bez silnej i stylowej reżyserii Collet-Serra. Na przykład scena, w której postać Blake'a Lively'ego po raz pierwszy zostaje zaatakowana przez rekina, jest pięknie skomponowana – w jednym nieprzerwanym ujęciu, nie mniej – i prawdziwie koszmarna, z czerwoną krwią powoli ogarniającą niebieski ekran. Nie zaszkodzi też to, że Lively z powodzeniem dźwiga cały film na swoich barkach, dając prawdopodobnie najlepszy występ w jej dotychczasowej karierze. W jej postaci jest cicha zawziętość i podziw, dzięki czemu łatwo jest zakorzenić się w jej przetrwaniu. Ogólnie rzecz biorąc, w The Shallows jest wiele rzeczy do polubienia. Jest wspaniale nakręcony, trzymający w napięciu, emocjonalnie satysfakcjonujący i całkowicie udany w tym, co ma być – solidnym filmie klasy B, a do tego potrzebne są umiejętności. Jasne, nie dorównuje wyżynom ani Gravity, ani The Marsian, ale z drugiej strony jego budżet to zaledwie ułamek tego, co kosztują te filmy.

inż. Dominik Szymczak

Shallows dokładnie wie, co to jest i to najlepsza pochwała, jaką mogę mu dać. Trwa zaledwie 90 minut, ma niewielką obsadę i tylko jedną lokalizację. Jego jedynym celem jest zapewnienie ci w tym czasie ekscytującej przejażdżki; przypływ adrenaliny oparty na wszechobecnym wśród ludzi strachu: utknięcie w oceanie z rekinem. Jednak jak sugeruje tytuł, nie dzieje się to na środku oceanu. Ta kobieta utknęła zaledwie kilkaset jardów od brzegu, wystarczająco blisko, by potencjalnie wołać o pomoc. To, co The Shallows robi tak dobrze, to ugruntowanie tego poczucia izolacji i beznadziejności dla naszej głównej bohaterki i jej sytuacji, gdy jest tak blisko, a jednocześnie tak daleko od bezpieczeństwa. Blake Lively świetnie spisuje się w tej roli. Jest to głównie rola reakcyjna - niewiele dialogów poza kilkoma wczesnymi rozmowami, aby rozwinąć jej postać. Przez większość filmu Żywy jest przerażony i walczy o przetrwanie ze śmiercionośnym rekinem. Ta rzecz jest ogromna, jak ogromny ojciec rekina Szczęki. Ciekawie jest zobaczyć, jak podąża za jego wzorcami i obserwuje jego zachowanie, pozwalając jej działać zgodnie z tym, nie będąc w pułapce. Oczywiście jest kilka naciąganych scen, ale Szczęki też je miały i jest okrzyknięty klasykiem. Nie twierdzę, że Płycizny jest tak dobrym filmem jak Szczęki, bo na pewno nie jest. Ale znowu, film wie, co to jest, i jako krótki thriller z rekinami, odwołujący się wyłącznie do naszego pierwotnego strachu, wykonuje swoją pracę, a nawet więcej. Teraz ma swoje wady. Muzyka elektroniczna podczas scen surfingowych natychmiast zniechęcała, a jest kilka ujęć w zwolnionym tempie, które zdecydowanie nie zasługują na to, by być w zwolnionym tempie. Ale reżyseria jako całość jest dobrze zrobiona - wspaniałe, szerokie ujęcia otwartego oceanu, powolne narastanie przed pierwszym atakiem, pokazujące rekina tylko wtedy, gdy jest to najbardziej efektywne. Pisanie jest sprytne i praktyczne, można je odnieść do punktu, w którym czujesz się w trudnej sytuacji tej postaci, a aktorstwo, jak powiedziałem, jest na najwyższym poziomie. The Shallows nie otwiera nowych możliwości, ale robi dokładnie to, do czego dąży - daje widzom kolejny powód, by unikać plaży.

Ewelina Kaźmierczak

Ten film zaczął się dobrze. Bardzo atrakcyjna kobieta surfująca po pięknej, zacisznej plaży. Było świetne kinematografia i ujęcia okolicy. Blake Lively wydaje się nawet przyzwoitą aktorką. Potem zaczyna się zabawa z rekinami i od samego początku musimy zapomnieć o wszystkim, co o rekinach wiemy i udawać. Przede wszystkim naprawdę odstrasza rekina, zakłócając jego „żerowiska”. Podchodzi do martwego wieloryba, którym żywił się rekin, i wydaje się, że jakoś go obraziła. Rekin ignoruje więc tysiące funtów unoszącego się w wodzie martwego mięsa przez resztę filmu i ściga wyłącznie stukilogramową surferkę. Surfer szuka schronienia na padlinie wieloryba, a potem rekin wyciąga w głąb oceanu martwego wieloryba, który jest wielokrotnie większy i wydaje się, że piekło chce ją zrzucić. Podczas ucieczki z pływającego wieloryba na małe wychodnie skalne zostaje ugryziona przez rekina i ma poważne rany zarówno od ugryzienia, jak i koralowca. Okrąża ją rekin, mocno krwawi, a wokół nie ma nikogo, kto mógłby pomóc. W tym momencie nadal jestem gotów wybaczyć całemu rekinowi ignorowanie martwego wieloryba, aby ścigał osobę, która nie jest już nawet w wodzie. To wciąż było suspensywne. Chciałem, żeby znalazła wyjście i przeżyła. Film wciąż mnie interesował i nadal obchodziło mnie, co się z nią stało. Wtedy wszystko stało się naprawdę, naprawdę głupie. Rekin nadal krążył i zabił pijaka na plaży, który próbował do niej dotrzeć. Potem zabiło dwóch innych surferów, których poznała poprzedniego dnia. Próbował wskoczyć na koral, żeby ją dosięgnąć i prawie całkowicie przestał zachowywać się jak rekin. Udało jej się uciec na boję, gdy nadszedł przypływ, a rekin przystąpił do rozerwania gigantycznej, stalowej bojki na kawałki. Strzela do rekina z pistoletu na flary, a następnie podpala nim olej wielorybi w płonącej wodzie, a także podpala rekina. W tym momencie już spisałem film na straty, ale obserwowałem, ponieważ byłem już blisko końca. Następnie przywiązuje się do kotwicy, która trzymała boję w miejscu, a gdy rekin zrywa łańcuchy, zostaje wciągnięty na setki stóp pod wodę w ciągu kilku sekund, a rekin goni ją z pełną prędkością z lekkomyślnością. porzuć ją, by ją zabić. W końcu wbija się w postrzępione kolce, które najwyraźniej były częścią kotwicy. I tak, to było to. Osamotniony, ranny surfer, który nic nie zabija, zabija ponad 20-metrowego rekina, zmuszając go do ścigania jej w kolce. Głupi. Wiesz, co by było dobre? Ranna surferka na niewielkiej skale próbuje zachować zdrowie psychiczne i uzyskać pomoc w przetrwaniu ataku rekina. Pomiń martwego wieloryba, ponieważ to sprawiło, że reszta filmu nie miała sensu. Nie każ, by ranny, półżywy surfer zabił ponad 20-metrowego rekina, to nie jest zwycięstwo, którego potrzebował film. Wystarczyłoby, żeby przeżyła. Nie musisz zamykać się w typowym hollywoodzkim zakończeniu. Rekiny są wystarczająco przerażające, nie musisz robić z nich kreskówkowego rekina z wendetą przeciwko surferowi. Za każdym razem, gdy rekin zrobił coś głupiego, czego nigdy by nie zrobił, robiło się to mniej trzymające w napięciu. Nie wiem, dlaczego poszli tą drogą, ale zamienili film, który zaczynał się dość trzymający w napięciu, w kanał SciFi stworzony specjalnie dla telewizji z głupim zakończeniem.

inż. mgr Janina Borkowska

Mam kilka problemów z tym filmem (czasami za dużo CGI i dziwne zakończenie), ale przez większość jego krótkiego, 86-minutowego odcinka jest to porywający film, znakomicie nakręcony na Złotym Wybrzeżu Australii, o ocalałym z ataku rekina, który w przenośni i dosłownie uczepił się życia na zboczu skały 200 stóp od brzegu, podczas gdy rekin wciąż krąży nad wodami. Zwykle rozwodniony ranking PG13 ustępuje miejsca zaskakująco makabrycznym wybuchom krwi, gdy próbuje zszyć rany za pomocą prowizorycznych narzędzi chirurgicznych i kilku brutalnych scen ataku. Film w pełni wykorzystuje niewielką obsadę, a Blake Lively prowadzi go prawie całkowicie sama, spędzając co najmniej dwie trzecie filmu w całkowitej izolacji. Cóż, nie jest całkiem sama, ma też Stevena „Sully” Seagull, jako on sam.

doc. inż. Dawid Michalak

Zwiastun

Podobne filmy

Ojciec Szpiler