Po tym, jak zakochał się w ładnej pracowniku biura MGM Newsreels, Buster zamienia się w swoją kamerę filmową i postanawia zaimponować dziewczynie (i MGM) swoją pracą.

Kochałem ten film. Nie lekceważę 10/10 ocen; Rzadko je podaję. Aby film mógł tak wysoko ocenić, musi być zniewalający, fascynujący, czarujący, techniczny tour-de-force -- musi sprawić, że moje serce wzbije się w górę i rozdziera je litością, i zostawię mnie wstrząśniętym, śmiejącym się i płaczącym jednocześnie. - nigdy nie kładź źle ani na chwilę nie trać zainteresowania... ale przede wszystkim musi wytrzymać. Musi być kandydatem na półkę klasyków, by stać na swoim miejscu wśród wszystkich innych i utrzymać się na swoim. Można by pomyśleć, że to trudne zadanie dla małej komedii, nawet z niezastąpioną wyobraźnią i gracją Bustera Keatona po obu stronach aparatu. Ale dla mnie to jest ten jeden: jego ostatni wielki film, może jego łabędzi śpiew, ale ten, który jest perfekcyjny. To „idealne połączenie historii i humoru”, o którym marzyłem, kiedy recenzowałem „Generała”, i tutaj są one idealnie splecione. Miejscami jest to bardzo, bardzo zabawne, na pewnym poziomie jego filmy pełnometrażowe docierają znacznie rzadziej niż jego filmy krótkometrażowe, ale mają też w pełni rozwiniętą i satysfakcjonującą krzywą narracyjną wzdłuż ponadczasowych linii, popartą, ale nie podważoną przez cierpki znak towarowy Keatona brak sentymentu: cnota jest nagradzana, nikczemność zbijana z tropu, a słabszy zostaje rozpoznany i wygrywa. Główna dama nie jest zwykłym szyfrem, do którego można dążyć, ale ciepłą dziewczyną, która przez cały czas wierzy w bohatera i daje mu życiową „przełom”. Niefortunne spotkanie z małpą kataryniarza — najlepszym zwierzęcym partnerem Bustera! - okazuje się nie tylko jednorazowym gagiem, ale kluczem do fabuły; i to właśnie ten rodzaj spójności nadaje filmowi jako całości piękne poczucie kształtu. Sama historia jest bardzo prosta, niemal epizodyczna, w porównaniu z niektórymi bardziej szalonymi propozycjami Keatona: chłopak kocha dziewczynę, chłopak dzień po dniu wyrusza, by udowodnić, co ma i znaleźć swoje marzenie, ponieważ wydarzenia spiskują, by go sfrustrować. Ale wszystko się wiąże. Zakończenie jest echem początku, a każda scena liczy się po drodze, w miarę jak ewoluują relacje między zleceniodawcami. Jest nawet niezapomniana sekwencja „śpiewania w deszczu”, która z pewnością musi – na pewno! - miały wpływ na słynne zachwyty Gene'a Kelly'ego (i spotkanie ze zdezorientowanym policjantem); echa są tak blisko... Nie ma świetnych wyczynów kaskaderskich i pościgów, które przejęłyby ekran i zdominowały fabułę, jak w „Siedmiu szansach” czy „Ogóle”; ale jak bardzo kocham zapierające dech w piersiach umiejętności Bustera i nieskończoną akrobatyczną zwinność, myślę, że film faktycznie korzysta z bardziej zintegrowanego stylu. Są pościgi — są akrobacje — są klasyczne gagi ze wzroku, długotrwały humor sytuacyjny, słodko-gorzkie chwile i zwykły śmiech z brzucha — ale żaden z nich nigdy nie odsuwa rozpędu akcji opartej na postaci. Ten film ma po prostu *wszystko* i dlatego wyróżnia się nawet wśród prac Keatona. Tymczasem Buster Keaton jest w szczytowej formie, grając być może najbardziej urzeczywistnionego ze swoich różnych romantycznych marzycieli: małego fotografa ulicznego ze swoim ciężko uratowanym jajkiem, za dziesięć centów za każdym razem, który pragnie zostać śmiałym operatorem, który uwiecznia przełom Aktualności. To klasyczny Keaton: fascynacja i frustracja maszynerią, pomysłowość zastosowana i niewłaściwie zastosowana, piękno twarzy i ciała, które mogą wyrazić cały wszechświat bez słów, wzloty fantazji i nieuniknione upadki. Buster notorycznie potrafił „biegać jak królik” mimo swoich niewielkich rozmiarów, i tutaj jego szybkość oraz słynna opanowana równowaga są wykorzystywane w niezapomniany sposób. Jego komiczne wyczucie czasu i inwencja nigdy nie były lepsze: scena na basenie, sięgająca aż do „Coney Island” Arbuckle, ale z dużo większym wyrafinowaniem i rozwojem, jest naprawdę zabawna, a publiczność prawie płakała ze śmiechu, jedząc na mieście. z jego dłoni. (Scena, w której porwany przez uświęconą murawę stadionu, sam rozgrywa we własnej głowie cały mecz baseballowy – wciąż bardzo zabawny nawet dla Anglików – bez wątpienia przeszłaby kompletną burzę w amerykańskim kinie- bardziej zaznajomionych z regułami tego sportu...) A jednak, jak zawsze, nie bawi się tylko dla śmiechu, ale działa dla efektu. Współczujemy postaci; radujcie się z nim, bolejcie nad nim, oklaskiwać jego zasoby i chichotać ze współczuciem z jego błędów. W kilku swoich filmach krótkometrażowych, w których celowo obala konwencje melodramatu, z niezwykłą dokładnością demonstruje pozy klasycznego teatralnego mima — złamane serce, przerażenie, rozpacz. Tutaj widzimy jego własny, bardziej subtelny i naturalistyczny styl. Buster nie miał czasu na dramat, ale był graczem w pełni panującym nad swoim rzemiosłem i potrafił stworzyć chwilowe cieniowanie emocji z najdrobniejszymi zmianami twarzy lub ciała oraz tymi wymownymi, zawsze ekspresyjnymi oczami. Jest mistrzem i dla mnie to chyba jego arcydzieło. To jeden z filmów, który najbardziej mi się podobał w całym moim życiu; kino nieme w pełnej dojrzałości i komedia w najlepszym wydaniu. Zostałem porwany. Po obejrzeniu tego byłem gotów upaść na kolana i oddać cześć Keatonowi; wszystko, co mogę zrobić, to wyśpiewać mu słowa. Gdyby nigdy więcej nie pozwolono mu robić czegokolwiek na tym poziomie twórczym – i prawdopodobnie nigdy nie był – to nadal byłby to wielki rozkwit wyjątkowej sztuki i wizji, filmów, które wciąż przyciągają tłumy dzisiaj… ale przede wszystkim działają tak doskonale, jak wtedy, gdy zostały po raz pierwszy wydrukowane, wszystko, co Buster Keaton kiedykolwiek zamierzał zrobić. Nie są to eksponaty muzealne ani artefakty kultury z martwych czasów. Są, tak jak zostały stworzone, kinowymi dziełami najwyższej rozrywki.

Adrian Borowski

To świetna komedia, prawie tak dobra, jak niektóre z wcześniejszych arcydzieł, które Keaton stworzył sam. Zaczyna się dość wolno, ale staje się coraz lepszy w miarę postępu, prowadząc do wspaniałego zakończenia, które jest w pełni godne geniuszu Keatona. Konfiguracja, w której Buster jest kamerzystą, który desperacko pragnie włamać się do branży kronik filmowych, dobrze nadaje się do wizualnych gagów, a także zapewnia Busterowi rodzaj pechowej postaci, którą zawsze przedstawiał tak przekonująco i humorystycznie. Wczesne części czasami poruszają się powoli, poza kilkoma dobrymi gagami - ale Keaton najwyraźniej powiedział kiedyś, że w oryginalnym filmie było trochę dobrego materiału, który nie przetrwał, ponieważ negatywy uległy pogorszeniu (wydaje się to prawdopodobne, ponieważ są pewne zauważalne skazy nawet w tym, co pozostało na wydrukach w aktualnej wersji wideo). Mimo to nabiera tempa i staje się coraz bardziej zabawny w miarę rozwoju sytuacji i charakteru Keatona. A wszystko to prowadzi do typowo wspaniałego finału Keatona, wspaniałej mieszanki humoru, ekscytacji, dramatu i zabawnych efektów wizualnych. Jest w pełni satysfakcjonujący, jak wykończenia w jego najlepszych filmach, a każdy fan Keatona powinien uznać to za całkowicie przyjemne.

doc. Marcel Wojciechowski

Buster Keaton i jego główna dama, Marceline Day, błyszczą w tej cudownie romantycznej komedii z 1928 roku, opowiadającej o kamerzyście, który pragnie zostać odnoszącym sukcesy fotografem kronik filmowych dla MGM. Większość kobiecych głównych ról w filmach Keatona była w zasadzie rekwizytami, bez dużej treści, ale rola Marceline jako Sally jest znakomita. Miała tu dużo chemii z Busterem, ponieważ jej postać nie była płytka w stosunku do małego kamerzysty, który najwyraźniej zakochał się w niej po uszy. Traktuje go z szacunkiem i wspiera jego ambicje. Ten słodki i wzruszający klasyczny niemy film zasługuje na pierwszorzędną renowację przez Kino, z dalszym przywróceniem oryginalnej partytury fortepianowej, która jest tak piękna… nie nową, proszę! Nie wiem, kto skomponował oryginalną muzykę do tego filmu; nigdzie nie jest on wymieniony w napisach IMD, ale kimkolwiek był kompozytor, należy go rozpoznać i uhonorować. Najlepsze sceny w The Cameraman to sceny na publicznym basenie, w których Buster wije się z typem mafii w swojej garderobie, a następnie gubi kąpielówki podczas pływania; sceny z wojny Tong z małpą Josephine (tak uroczą!); oraz sceny regat, w których Luke (Buster) ratuje Sally tylko po to, by jej uczucia zostały mu skradzione przez niegodnego konkurenta. Obecny wydruk dostępny na wideo MGM VHS The Cameraman dostępnym na Amazon.com jest absolutnie okropny: prześwietlony, z wieloma tysiącami defektów. Nie kupuj tego; zamiast tego poczekaj, aż znacznie lepszy druk zostanie ponownie pokazany w Turner Classic Movies. To jest nadruk, który należy uzyskać, aby w pełni cieszyć się filmem, i to nadruk powinien być szeroko dostępny w sprzedaży, aby publiczność mogła ponownie odkryć ten klejnot. Buster Keaton był po prostu najzabawniejszym wykonawcą, jaki kiedykolwiek pojawił się w filmach, poza żadnym. Wszystkie jego filmy zasługują na najlepszą możliwą renowację.

Fryderyk Pawlak

Widząc po raz pierwszy THE CAMERAMAN w nieskazitelnym stanie (dzięki TCM) iz cudowną ścieżką muzyczną, która utrzyma tempo dla widzów nieprzyzwyczajonych do stałej diety niemych filmów, byłem dość zaskoczony. Chociaż w THE CAMERAMAN nie występują żadne niesamowite ani śmiertelne wyczyny kaskaderskie, istnieje szereg scenografii, które zapewniają ekscytujący humor (na przykład sekwencja schodów), a także kilka zabawnych sytuacji, takich jak utrata kostiumu kąpielowego na „komunalny skok” lub kiedy musi chronić swój aparat przed napastnikami podczas wojny tongowej. Na szczęście MGM nie umieścił jeszcze Keatona w filmach, które nie pasowały do ​​jego ugruntowanej osobowości (SIDEWALKS OF NEW YORK) lub które nie wykorzystywały jego szczególnych talentów komiksowych (BEZPŁATNE I ŁATWE). Keaton jest wspaniały przez cały czas, charyzmatyczny, sympatyczny, zwinny. Marceline Day jest uroczą główną postacią kobiecą i właściwie tworzy trójwymiarową postać z tego, co w innych rękach mogło być powierzchowną rolą. Kontynuowała pracę w erze dźwięku do połowy lat 30., ale skończyła w biedzie (zobacz moją recenzję SUNNY SKIES, gdzie współpracuje z Rexem Lease i Bennym Rubinem), z których wiele naprawdę mi się podobało. lata (MYSTERY TRAIN z Heddą Hopper, pionierski film o kobietach w czasie wojny ZAPOMNIANE KOBIETY / MAD PARADE, klasyk VD USZKODZONE ŻYCIA, skandaliczny klasyk obozu THE FLAMING SIGNAL z Noah Beery, Henry B. Walthall i Flash the dog i wspaniały miejski melodramat TYLKO NA POWOŁANIE. Wszechstronnie utalentowany Harry Gribbon, który zaczął pracować dla Macka Sennetta jako nastolatek, jest często używany jako wszechobecny gliniarz, który akurat jest wszędzie tam, gdzie Buster robi coś, co z jego wnętrza wygląda podejrzanie. Właściwy kontekst. Oglądałem ostatnio jego krótkie komedie dźwiękowe, takie jak RURAL ROMEOS i BIG HEATED, i był świetny jako arogancki blef, był mistrzem napadu i komedii fizycznej, a nawet dobrze śpiewał w ROMEOS. CAMERAMAN jest warty obejrzenia i pokazuje t Hat początkowo Keaton był w stanie dobrze pracować w systemie MGM. Sprawy zaczęły się ślizgać wraz z jego następną funkcją MGM, SPITE MARRIAGE, chociaż wiele funkcji MGM ma w sobie coś wartościowego (zobacz moją recenzję HAT NO BEER, jego ostatnią i często uważaną za najgorszą). Biorąc pod uwagę, że ostatnio poświęcono uwagę filmom MGM, myślę, że niektóre z nich obejrzę ponownie. Z moich wspomnień, kiedy oglądałem je jakieś dziesięć lat temu, pamiętam DUGHBOYS jako najmniej zabawnych i najbardziej pracowitych.

doc. Maja Lis

Podobne filmy

Terminal

The Terminal