Niewątpliwie kot jest malowniczą duszą Stambułu. Już od czasów osmańskich w mieście zaczęły mieszkać niezliczone rodzaje kotów, a później, gdy zbudowano pierwsze kanały ściekowe i pojawiły się gigantyczne szczury, żaden dom nie był bez potężnego kota. W dzisiejszych czasach koty są praktycznie wszędzie, a tysiące niezależnych przybyszów barwi starożytne miasto nie tylko swoimi różnorodnymi osobowościami i dziwactwami, ale także elegancką kobiecą posturą i wyrazistymi cechami podczas leniwego spaceru po gęstych i tętniących życiem dzielnicach Stambułu. Oczywiście miłość do kotów jest szczególnym rodzajem miłości, bo jedni uważają, że zaradni i autonomiczni towarzysze potrafią pochłaniać negatywną energię, wydzielając tylko dobre wibracje, a inni uważają, że koty są świadome istnienia Boga, a nie psy. Kto wie? Tak czy inaczej, koty nigdy nie są niewdzięczne, my, ludzie, musimy tylko stworzyć specjalny wspólny język, ponieważ od kotów o silnej woli do tych delikatnych i zazdrosnych, od twardych złodziei ryb po arystokratycznych i beztroskich włóczęgów, jedno jest pewne: koty ze Stambułu są bez wątpienia symbolem kulturowym.

„Koty (w przeciwieństwie do psów) wiedzą, że nie jesteśmy Bogiem. Wiedzą, że jesteśmy tylko pośrednikami”. Rozmówca Pozwól swojemu wewnętrznemu kotu przejąć kontrolę i włóczyć się po Stambule z reżyserką Ceydą Toruń, która tworzy piękny dokument o urokliwym życiu 100 000 lub więcej kotów, które łagodnie zamieszkują słynne tureckie miasto. Skupiając się na życiu siedmiu kotów, Toruń skutecznie charakteryzuje wszystkie te uprzywilejowane koty. Chociaż ten dokument, Kedi (po turecku „kot”), nie neguje ogólnie przyjętej rezerwy kotów ani ich notorycznej niezależności, ożywia je jako indywidualne koty z atrybutami, które sprawiają, że kochamy każdego z nich inaczej. Pamiętne są Psikopat (jak w „psychopath”), twarda żona podobnego smokingu, która boi się swojego gniewu, oraz Sari, pomarańczowo-biała, która sprytnie szuka swojego pięknego potomstwa. Tak samo urocze jak wszystkie zwierzęce gwiazdy tego zabawnego dokumentu, ludzie, którzy opiekują się kotami (kiedy im na to pozwalają), są prawie tak samo wzruszające. Rozmówcy wychodzą z powiedzeniami i spostrzeżeniami, które czasami są czule głębokie, a czasami po prostu nieśmiałe New Age: „Uzdrawiam swoje rany, lecząc ich”, mówi jeden z miłośników kotów po ugotowaniu 20 funtów kurczaka na codzienną świtę wdzięcznych przybłędów . Wiarygodność tego wiersza jest nieco zagrożona przez minimalne konflikty, ponieważ koty wkraczają na wiele sposobów w życie w Stambule. Kedi jest lirycznym wyrazem miłości, ale nigdy nie słyszałem o mieście tak nieskazitelnym, praktycznie nieskazitelnym, a jednocześnie z tętniącym życiem ulicznym, w którym koty są tak luksusowe. Myślę, że kiedyś będę musiał sam się przekonać. Jeśli zobaczysz Kedi, będziesz szukać pudełek z kotkami na rogach ulic, na zawsze skazując Cię na urocze i fajne małe istoty, które nigdy nie są bardziej pociągające niż na ulicach Stambułu. „Koty to runy piękna, niezwyciężoności, zachwytu, dumy, wolności, chłodu, samowystarczalności i filigranowej indywidualności – cechy wrażliwej, oświeconej, rozwiniętej umysłowo, pogańskiej, cynicznej, poetyckiej, filozoficznej, beznamiętnej, powściągliwej, niezależnej, Nietzschean, niezłomni, cywilizowani, mistrzowie”. H.P. Lovecraft

inż. Dagmara Krajewska

„Kedi” (wersja 2016 z Turcji; 80 min.) to dokument o tysiącach bezpańskich kotów (ulicznych kotów) w całym Stambule. Na początku filmu oglądamy bajeczny widok na miasto z lotu ptaka, a następnie poznajemy kilka kotów, poczynając od kotki, która poluje na jedzenie na ulicach, nie dla siebie, ale jak się okazuje dla swojej małej kotki. kocięta, które niecierpliwie czekają na jej powrót. A to dopiero początek tego... Kilka komentarzy: jeśli nie dbasz o koty, zrób sobie przysługę i poszukaj innego filmu. Jeśli z drugiej strony kochasz koty, czeka Cię absolutnie rozkoszna uczta. Najwyraźniej, jak dowiadujemy się z tego filmu, Stambuł, sam w sobie ogromna metropolia, jest domem dla wielu ulicznych kotów, a ludność miasta (przynajmniej w większości) podjęła się opieki nad tymi kotami i szczerze je kochać. Film skupia się na garstce kotów, z których każdy ma własną osobowość ("złodzieja ryb", "beztroski", "flirt" itp.). Wiele ujęć jest kręconych z perspektywy kota (tj. blisko poziomu gruntu). Po drodze otrzymujemy bajeczny obraz tego, jak wygląda codzienne życie w Stambule. W pewnym momencie pewna kobieta komentuje „w tym kraju kobietom trudno jest wyrazić swoją kobiecość, ale koty robią to z gracją”, wykopując się na temat środowiska społecznego kobiet w Turcji, nawet w kosmopolitycznym mieście takim jak Stambuł. Ale w końcu wszystko kręci się wokół kotów: polują, bawią się, włóczą się po ulicach, walczą, wspinają się, a po drodze kradną ci serce. Słyszałem świetną recenzję „Kedi” w NPR tydzień lub dwa temu i kiedy „Kedi” został otwarty w ten weekend w moim lokalnym teatrze artystycznym tutaj w Cincinnati, nie mogłem się doczekać, kiedy go zobaczę. Piątkowy wieczór, w którym to zobaczyłem, był PAKOWANY, ku mojemu zdziwieniu, a publiczność absolutnie UWIELBIAŁA ten film, śmiejąc się głośno wiele razy przez cały film. Po zakończeniu filmu nie mogłam się doczekać powrotu do domu, gdzie wiedziałam, że czeka na mnie mój ukochany kot Mimic ;-) Jeśli kochasz koty, nie chcesz tego przegapić, czy to w kinie, na VOD lub ewentualnie na DVD/Blu-ray. "Kedi" jest WYSOCE POLECANY!

doc. Filip Mazurek

Czasami słodkie; czasami zabawne; czasami melancholijny; czasami filozoficzny, choć zawsze trafny portret naszych czworonożnych przyjaciół; Kedi to ukryty klejnot. Bez względu na wyznawaną religię, rasę czy kulturę, każdy znajdzie coś dla siebie i pomimo tego, że Stambuł jest miastem pod wieloma względami odmiennym, badane tematy i ideały są uniwersalne. Tak jak koty dają nam ciepło, towarzystwo i poczucie bycia docenianym; ten film osiąga to samo wyjątkowe uczucie. Skupiając się na życiu siedmiu kotów, z których każdy ma swoją niepowtarzalną osobowość i cechy, dokument w równym stopniu pokazuje, jak ludzie i otoczenie reagują na ich obecność. Osoby, z którymi przeprowadzono wywiady, zapewniają dogłębną narrację swoich doświadczeń, myśli i uczuć, które naprawdę przypominają o ludzkiej przyzwoitości. To jest niesamowite. Chociaż koty są czasami określane jako leniwe i niewdzięczne, a dzikie koty często postrzegane są jako utrapienie, ten dokument pokazuje ciekawe życie tych kotów. Każdego dnia każdy z nich ma miejsca, do których można się udać, i ludzi do zobaczenia, funkcja dająca nam czas na zatrzymanie się, zastanowienie i zauważenie, jak bardzo jesteśmy podobni. Kamera jest fantastyczna, pozwalając nam śledzić i śledzić wszystkich czworonożnych przyjaciół, którzy się pojawiają, od krętych uliczek po balkony z widokiem na ulice miasta i niezliczone sklepy spożywcze, miejsca, o których mogłeś nigdy nie pomyśleć. , aby zapewnić nam dogłębny wgląd w życie tych wielu kotów. Towarzysząca mu muzyka jest łatwa i zapada w pamięć, jak chwytliwy dżingiel, i naprawdę nadaje ton. To nie jest ponury dokument; jest radosny, ale jednocześnie przypomina nam o tym, jak traktujemy środowisko, aby te koty nie cierpiały. Gdybym miał jakieś zastrzeżenia do filmu dokumentalnego, to byłaby długość. Jako dumny miłośnik czegokolwiek na czterech nogach, ta funkcja, która trwa nieco ponad godzinę, bardziej przypominała smak niż danie główne, i byłoby wspaniale zobaczyć więcej naszych siedmiu przyjaciół, z których niektórzy są poświęcił więcej uwagi niż inni. To powiedziawszy, od walki przez zabawę po spory terytorialne; od zazdrości do adoracji; od kociąt do dorosłych dorosłych; ten dokument ma to wszystko.

dr mgr Michalina Sobczak

Zapominasz o trudnej tureckiej polityce, oglądając ten dokument tureckiego filmowca Ceydy Toruń i operatora Charliego Wuppermanna o Wielkim romansie w Stambule z kotami! (Jak myślisz, co oznacza „Kedi”?) Po godzinie dwudziestu minut film jest nieco dłuższy, niż mogłoby się wydawać, ale jako wakacje od cyklu wiadomości, być może nie wystarczająco długi. Mieszkańcy Stambułu nie „posiadają” większości kotów, które przemierzają ich ulice i targowiska, gniazdują w cichych miejscach i prowizorycznych kryjówkach. Ale bardziej niż tolerują je, celebrują je. W międzyczasie koty zachowują się jak „szlachetni arystokraci”, mówi Joe Leydon w Variety. Możesz zobaczyć obsadę tutaj. Wiele z przedstawionych kotów rządzi sąsiedztwami, w których żyją, broniąc swojego terenu przed intruzami i zapewniając korzyści ludziom. „Pochłaniają moją negatywną energię” – mówi jeden z mężczyzn. Właściciel restauracji nad wodą, który miał problem z „myszami” (obawiam się, że to był eufemizm), świętował dzień „ten lew zamieszkał”. Opiekuje się „myszami”, jestem pewien, że dla wygody gości. Moim szczególnym faworytem był kot mieszkający w delikatesach. Nigdy nie wchodzi do środka, ale łapa się łapami w okno — raczej natarczywie, należy zauważyć — kiedy chce, żeby któryś z kontuarów zrobił jej przekąskę. Filmowcy zidentyfikowali pewną liczbę ludzkich mieszkańców miasta, których misją wydaje się być utrzymanie tych kotów w jedzeniu. Jedna para kobiet gotuje dla nich dwadzieścia funtów kurczaka dziennie. (!) „Każdy z nas ma zakładki ze wszystkimi weterynarzami” – mówi właściciel piekarni i widzimy mężczyznę, który taksówką zawozi rannego kociaka do weterynarza. Krótko mówiąc, film jest uroczy. Mówi o tym, jak koty różnią się od psów. I pokazuje, jak opieka nad kotami była pomocna dla ludzi na wiele sposobów. Nadaje się dla wszystkich grup wiekowych, a zwłaszcza dla tych, którzy byli lub chcą być w Stambule, a teraz niechętnie jeżdżą z powodu akapitu pierwszego powyżej. Jak mówi Leydon, jest „wspaniale pełen wdzięku i cicho magiczny”.

Fabian Pawłowski

Dałem "Kedi" ocenę 10 na IMDb. Na początku 2000 roku najbardziej uduchowionym filmem był prawdopodobnie „Marsz pingwinów”, opowiadający o ekscentrycznych rytuałach godowych, ale o wiele więcej o świętości życia i woli życia wśród ekscentrycznych dzikich zwierząt. To *dokładne* jest prawdziwe, ale w dużo bardziej przyjaznych dla człowieka kategoriach, jeśli chodzi o „Kedi”. „Variety” nazywa ten film „pełnym wdzięku”, co podkreśla jego urocza (ksylofon?) ścieżka dźwiękowa. „Kedi” jest miejskim, szybkim tempem i zwodniczo beztroskim – zwodniczo, ponieważ „Kedi” dotyczy uniwersalnej potrzeby, jaką ludzie mają, by dbać o życie zwierząt. Narracje różnych dostawców żywności i miłości dla kotów ulicznych dają wgląd w potrzeby ludzi o wiele bardziej niż potrzeby kotów. Zwłaszcza jeden człowiek, który codziennie wędruje, karmiąc koty workami z jedzeniem, wyjaśnia bez ogródek, że piętnaście lat temu doznał załamania nerwowego i że jedyną rzeczą, która go wyrwała z depresji, było zajmowanie się przybłędami i że w tej dyscyplinie odnalazł sens i szczęście. Nieustannym refrenem, który powtarzają wszyscy dawcy pożywienia i miłości, jest to, że bez umiejętności kochania zwierząt nie możemy kochać się nawzajem. „Kedi” stawia pytania, na które producenci pozostawiają bez odpowiedzi. Kilku ludzi z „obsady drugoplanowej” porusza kwestię kastracji, ale przynajmniej ten widz był lekko oszołomiony brakiem ogólnego zainteresowania przeludnieniem kotów. (Od razu przekazałbym darowiznę na międzynarodowe lub krajowe konto US Go Fund Me!) Film powtarza również, jak urbanizacja niszczy nadmorskie tereny, na których przetrwanie kotów zależy – i nikt nie odnosi się do wysiłków jakiejkolwiek grupy zajmującej się prawami zwierząt, aby wkroczyć i pomoc. Ironia polega na tym, że wpływ filmu jest tym silniejszy, że całkowicie milczy w kontrowersyjnych tematach, bo ostatecznie „Kedi” to po prostu miłość. Tak jak „Marsz pingwinów” opowiadał o woli życia, „Kedi” opowiada o miłości, czystej i prostej, od dziwnej adaptacji rudej kotki, przez polowanie i zbieranie kociąt na klatce schodowej, po starszych ludzi. dla których koty są racją życia i zbroją przeciw samotności, widzimy wrodzoną i złożoną potrzebę człowieka i kota dla siebie nawzajem. Innym i być może najpotężniejszym przesłaniem filmu jest to, że trzymanie zwierząt domowych jako zwierząt domowych jest ostatecznie niewykonalne. Wiele osób, z którymi przeprowadzono wywiady, twierdzi, że koty nie pasują do domu i że trzymanie w domu zmienia, a nawet niszczy naturę kota. To, czy widz ma głębokie zdanie na ten coraz powszechniejszy, ale kontrowersyjny temat, to kolejny z tematów „Kedi” milczy tak samo, jak koty, które w nim występują. Wreszcie „Kedi” przeprowadza wywiad z czarującym muzułmaninem, który opowiada, jak jako chłopiec wraz z bratem zasadzili krzyże chrześcijańskie na grobach zmarłych kotów i że porządnie pochowano; i jak ich ojciec był wściekły, że nawrócą się na chrześcijaństwo w wyniku swoich małych rytuałów. A potem młody człowiek mówi, co sprawi, że wszyscy będą płakać: nie mógłby dożyć dorosłości bez swojej miłości do ulicznych kotów. To mniej więcej tak pierwotne stwierdzenie o naszym wspólnym człowieczeństwie, jakie zobaczysz w tym roku świata coraz bardziej podzielonego przez konflikty religijne i polityczne. „Kedi” dotyczy CIEBIE. Chodzi o twoją odpowiedź na potrzeby, na wrażliwą niewinność i na uniwersalną prawdę, że jedyną rzeczą, której naprawdę potrzebuje świat, jest miłość. „Kedi” może mieć ludzki konkurs na najlepszy film 2017 roku; dla mnie będzie to najlepszy film dekady.

inż. mgr Ignacy Michalak

Zwiastun

Podobne filmy

Roman Polański. Ścigany i pożądany