Niewątpliwie coś się dzieje w niegdyś spokojnym mieście Derry w stanie Maine z końca lat 80., ponieważ pozornie niekończący się ciąg przemocy, morderstw i niewyjaśnionych zaginięć dzieci terroryzuje małą społeczność. Na tle udręczonych wyrzutów sumienia po niedawnej śmierci niewinnego sześciolatka, Georgie Denbrough, zgranej grupy szkolnych pariasów lub The Losers' Club — zmartwionego starszego brata Georgie, Billa; zastraszany nowy kolega z klasy, Ben Hanscom; źle traktowany, Beverly Marsh; figlarny Richie Tozier; uczeń szkoły domowej, Mike Hanlon; astmatyk, Eddie Kaspbrak; a wybredny Stanley Uris – zbiera się na odwagę, by stawić czoła dobrze ukrytym lękom z dzieciństwa i mrożącym krew w żyłach zmiennokształtnym, podobnym do klauna, który żyje w ich pokręconych wizjach. Niemniej jednak, czy złowrogi demon o jasnych oczach rzeczywiście jest koszmarnym stworzeniem, które przeraża Derry'ego? Tak czy inaczej, istota z innego świata musi się wyżywić, a młody zespół obrońców nie ma dla niego szans. Czy mają to, czego potrzeba, aby stawić czoła IT?

Myślę, że film był dobry, ale nie spełnił oczekiwań. Nie uważałem tego za tak przerażające. Wprawdzie zadziałał na mnie jeden ze strachów przed skokiem, ale poza tym nigdy nie czułem strachu, który pojawiał się w dole mojego żołądka. Film jest bardziej krwawy niż miniserial. Na pewno. I podobał mi się ten zaktualizowany aspekt, ale nic mnie specjalnie nie zszokowało. Było sporo efektów specjalnych, które po prostu nie były zbyt dobre. I myślę, że to duży powód, dla którego po prostu się nie bałem. Inną głupią rzeczą, o której chcę wspomnieć, jest to, że czasami postacie wpadają w przewidywalne tropy horrorów. To trochę głupie, kiedy już wiele razy byli przestraszeni przez Pennywise. Wie, że to wszystko „nie jest prawdziwe”, a jednak odchodzi od jednego z zaginionych dzieci, mówiąc „Chodź tutaj”. Naprawdę? Zakochasz się w tym? Myślę, że to, co ratuje ten film, to występy. Bill wykonuje dobrą robotę z Pennywisem. Jednak brakuje mu uroku, jaki miał Tim Curry. Ale to zawsze będą duże buty do wypełnienia. (Klawun nie jest przeznaczony). Dzieci były jednak niesamowite. W szczególności wyróżniali się Jaeden Lieberher (który grał Billa) i Sophia Lillis (która grała Bev). Chcę również podziękować Nicholasowi Hamiltonowi (który grał Henry'ego) za to, że udało mi się wzbudzić we mnie empatię dla łobuza. Finn Wolfhard (z Stranger Things) gra Richiego, który ma być żartownisiem grupy. A Finn dobrze sobie radzi z tą postacią. Żałuję tylko, że czasami scenarzyści odsunęli się od żartów. Powinieneś budować napięcie i trochę się to rujnuje, kiedy otwiera usta, by zażartować na temat krwi menstruacyjnej lub czegokolwiek. Widzę potencjał w tym filmie. I myślę, że mogło być naprawdę dobrze. Myślę po prostu, że poświęcili zbyt dużo uwagi „wartości szokowej” zamiast budowania atmosfery.

Tadeusz Szymański

Jestem wielkim fanem telewizyjnego filmu „To” z lat 90., szczególnie ze względu na jego estetykę i ścieżkę dźwiękową, ale pominął on wiele treści z oryginalnej powieści, przez co byłem zdezorientowany, gdy po raz pierwszy zobaczyłem go w wieku 12 lat. Ten remake, a może właściwie „readaptacja”, jest z pewnością bardzo na czasie, przez co „Stranger Things” staje się tak ogromny, a wszędzie występują pretensjonalni hipsterzy. Nadal nie jestem pewien, czy to bardzo dobrze uderza w czynnik „przerażający”, zwłaszcza bez wspaniałej gry Tima Curry'ego, ale z pewnością jest to przerażające. Nie jest to jednak nostalgiczne, ani nie zachowuje dużej części oryginalnej powieści, w tym scenerii lat 50., zmienionej na lata 80., aby oczywiście promować się za pomocą „Stranger Things” i „The Goonies”. Mój problem z tą nową adaptacją „To” polega na tym, że jest najeżona CGI i strachem przed skokiem, które nie dodają jej nostalgicznego uroku. Ryzykując, że zabrzmisz jak filmowy snob, jeśli próbujesz nakręcić film na dziesiątki lat przed tą erą, w ogóle nie używasz CGI, jeśli możesz tego uniknąć, chyba że naprawdę wiesz, jak to zakamuflować. Ciągłe wulgaryzmy też nie zrobiły nic dla historii, dawały tylko fałszywą iluzję bycia podenerwowanym. Tak, książka zawierała wulgaryzmy, ale King wiedział, gdzie postawić granicę i zachować idealną równowagę między niedojrzałą wulgarnością a prawdziwą przyjaźnią. Sam poziom nerdyzmu sprawił, że się wzdrygnąłem, w przeciwieństwie do filmu telewizyjnego, który miał prawdziwe przyjaźnie i słodkie chwile miłości i radości pośród horroru, tak jak powieść Kinga. Czy jeden z tych chłopaków na poważnie powiedział „Przynieś mi moje okulary dwuogniskowe, ukryłem je w mojej drugiej saszetce”? Jakie, do diabła, dziecko nosi okulary dwuogniskowe? Dlaczego po prostu nie zmienić jego imienia na Pointdexter, kiedy to robią? Dzieciaki z książki i miniserialu nigdy nie były tak okropnie idiotyczne. A o co chodzi z tymi wszystkimi rzeczami New Kids on the Block? Była scena, w której bez wyraźnego powodu wszystkie te zbliżenia plakatów NKOTB pojawiają się na ekranie. Czemu? Tylko dlatego, że wcześniej w filmie dzieciak słuchał tej muzyki? To nie miało sensu! Dostajemy mnóstwo okropnych linijek od Richiego, porównujących krew w kanałach do „krew z okresu” (piękne, co?) i uwierz mi, w żaden sposób żaden trzynastolatek nie mówi w ten sposób. Wszystkie dzieci w tym wieku przeklinają i opowiadają bzdury i takie tam, ale nawet one mają swoje granice. Mike jest dodawany tylko po namyśle, co wydaje się obraźliwe, jakby dodali go tylko jako symboliczną mniejszość, podczas gdy w książce i filmie był tak złożoną, centralną postacią. Miał silną więź ze swoim ojcem, która jest całkowicie nieobecna w tym filmie. Stana nie da się lubić, a niedawno odnowiony klaun Pennywise ma zęby, które mogłyby konkurować z najbardziej wsobnym wieśniakiem, a najbardziej przerażającą rzeczą, jaką wydaje się być w stanie zrobić, jest skakanie dookoła jak jakiś pijak. Uh tak, naprawdę "straszne", trzęsę się w butach. Następnie mamy do czynienia z całkowitym lekceważeniem w filmie przyjaźni, kleju, który spaja tę historię. Zabijanie i gore, seks, przemoc i przeklinanie nie są tym, o czym jest horror, chodzi o ciemniejszą stronę życia, a ten film przedstawia to tylko w tandetny, slasherowy sposób. Nie próbuję brzmieć jak kaznodzieja, ale gdzie jest miłość i przyjaźń między bohaterami? Kiedy tam jest (co nie zdarza się często), czuje się wymuszony. W starym miniserialu wydawało się to autentyczne i prawdziwe, a dzieci były przedstawiane jako dzieci, a nie młodzi dorośli. Ten nowy film jest całkowicie pozbawiony szczególnych cech książki, takich jak „hi-ho Silver!” rzecz i linia „kwas akumulatorowy” Eddiego. Film po prostu nie ma oszałamiającej scenerii, jaką miał miniserial. Miniserial miał prawdziwą gotycką pompownię do odrodzenia jako budynek kanalizacji (stacja wodna Buntzen w Kolumbii Brytyjskiej) i był przerażający i nostalgiczny i był absolutnie idealnym wyborem. Wygląda też na to, że przygwoździł to małe przemysłowe miasteczko w postaci ekonomicznego załamania. Ten film wygląda na zbyt czysty, z CGI użytym we wszystkich niewłaściwych miejscach, aby stworzyć coś, co wygląda na fałszywie wyglądające scenografie. Ten film nie jest do końca straszny. Mija czas, ale jedyne, co się dzieje, to to, że reżyser myśli, że trafił na kopalnię złota w stylu lat 80., podczas gdy w rzeczywistości wyglądało to po prostu jak kiepska gra wideo pełna dziecinnych przerażeń. Miałem nadzieję, że może bardziej przypominać film Sinister z 2012 roku, prawdziwie przerażający i ponadczasowy boogeyman, który pozostawia subtelną, niepokojącą obecność, gdziekolwiek się pojawi, ale nie, po prostu wyglądał tanio i leniwie, oczywistym grabieżą, która jest DUŻO przereklamowana. Ocena 7,5/10, żartujesz sobie? Nawet notorycznie zły film Kinga z 1995 roku The Mangler był lepszy od tego! To tak, jak z dobrym marketingiem, ten nowy film był w stanie zamrozić wszystkim oczy i oszukać ich, by myśleli, że to klasyczne arcydzieło.

Gabriela Jabłońska

Uważam, że ze wszystkich gatunków filmów współczesny horror jest moim najmniej ulubionym. Uwielbiam stare horrory... głównie dlatego, że nie są zbyt graficzne i pozostawiają wiele wyobraźni. Ale to przypadek, który udowadnia, że ​​mogę dać się przekonać brutalnym współczesnym horrorom. Jedynym powodem, dla którego w ogóle to zobaczyłem, jest to, że moja córka chciała go zobaczyć... i nie chciałem jej zawieść. Nie zamierzam przedłużać tej recenzji... bo na ten hitowy film jest już prawie 800. Wystarczy powiedzieć, że film jest przerażający, fabuła bardzo dobra (rzeczy, które pominięto w książce, najlepiej nie pojawiać się w filmie) i cieszyłem się, że wyszedłem z tego obrazu. Kto wie… może nie nienawidzę tego gatunku… po prostu bezmózgi nastolatki zaczynają mordować w opuszczonym wesołym miasteczku/dyskotece na rolkach przez faceta w masce hokejowej, jakby z filmu.

Aleksandra Jasińska

Podobne filmy

Bone Tomahawk

O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu

A Girl Walks Home Alone at Night